Kilkadziesiąt osób, głównie członków łomżyńskiej Platformy Obywatelskiej, ale tez grupa radnych Rady Miasta, prawników i mieszkańców wzięła udział w spotkaniu z Jarosławem Gowinem, ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Minister opowiedział o aktualnym stanie najważniejszych spraw, jakimi się zajmuje. m.in. deregulacji zawodowej i restrukturyzacji sądownictwa.
- Jestem 21. ministrem sprawiedliwości i pierwszym, który nie jest prawnikiem. Na prawie się nie znam, ale przez dwadzieścia lat zarządzałem dużymi przedsiębiorstwami i znam się na zarządzaniu- zarekomendował siebie na początku spotkania w Łomży Jarosław Gowin, powołany na ministra sprawiedliwości w listopadzie 2011 roku.
Swoje wystąpienie minister poświęcił przybliżeniu najważniejszych reform, jakimi się zajmuje. Mówił m.in. o konieczności usprawnienia procesów sądowych i restrukturyzacji całego systemu sądownictwa, szeroko usprawiedliwiając swoją decyzję o likwidacji 79 małych sądów rejonowych i utworzeniu w ich miejsce wydziałów zamiejscowych większych jednostek.
- Dziś sędziowie podczas rozprawy muszą odczytać głośno akta sprawy, np. mieszczące się w kilkuset tomach. Oskarżeni nawet nie muszą przy tym być obecni, więc co najmniej pół roku procesu i tak mają "z głowy". Innym sposobem opóźniania ogłoszenia wyroku jest nieobecność oskarżonych, unikanie rozpraw. Konstytucja mówi, że oskarżony ma prawo, nie obowiązek, być na rozprawie- wskazywał na błędy współczesnego sądownictwa. - Jeśli mówiłem, że sądy funkcjonują słabo, to w porównaniu z prokuraturami, działają fantastycznie. Ze sprawozdania, które prokurator generalny przesyła premierowi dowiedziałem się, że w prokuraturach rejonowych w Polsce pracuje łącznie cztery tysiące prokuratorów, w okręgowych i apelacyjnych- dwa tysiące. Prokuratury rejonowe zajmują się jednak... 99,5 proc. wszystkich spraw, na jednostki wyższego szczebla przypada pół procenta- opisywał.
Sporo miejsca Jarosław Gowin poświęcił też działaniom na rzecz deregulacji dostępu do zawodów- projekt ustawy znoszącej część reglamentacji ma trafić do drugiego czytania jeszcze w kwietniu.
Mówił też o pracy nad zmianą prawa dotykającego przedsiębiorców.
- Obowiązujące prawo upadłościowe zakłada podejrzliwość wobec przedsiębiorców. Tymczasem przejściowe problemy z płynnością finansową to naturalne zjawisko gospodarcze. W Stanach mówi się, że zanim zarobimy pierwszy milion, trzy razy bankrutujemy. Dlatego opracowujemy prawo restrukturyzacyjno- upadłościowe, dające przedsiębiorcom koło ratunkowe. Upadłość to już ostateczność- dowodził.
Polityk zapewnił jednak, że nie przyjechał do Łomży, by "uprawiać propagandę sukcesu". Jako przykład ciągłej porażki resortu podał fakt, że w Polsce ukazujące się każdego roku nowe przepisy prawne zajmują ok. 30 tysięcy stron.
- W Wielkiej Brytanii rocznie jest to około trzy tysiące stron, a zdaniem Brytyjczyków, to i tak zbyt wiele. Tam obowiązuje zasada "one in- one out", pozwalająca na wprowadzenie nowego zapisu prawnego tylko wtedy, kiedy jego pomysłodawca wskaże, który przepis nowelizacja zastępuje- uświadamiał słuchaczom twierdząc, że podobny system powinien obowiązywać i w Polsce.
Także słuchacze nie pozwolili ministrowi zapomnieć o porażkach rządu. Z sali padły pytania m.in. o plan likwidacji pociągów towarowych w Łomży, zapewnienie na cyfrowym multipleksie miejsca dla Telewizji Trwam i związki partnerskie. Jeden z mieszkańców skarżył się na aparat sprawiedliwości, który jego zdaniem, wydał na niego wyrok jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy. Na pytania, szczególnie te dotyczące spraw bliższych Łomży, lokalnych, odpowiadał także poseł PO Jacek Żalek.