Teresa Steckiewicz była jedną z trzech kobiet internowanych w Łomży w nocy z 12. na 13. grudnia 1981 roku. - Uzasadnienie? Z decyzji dowiedziałam się, że pozostawienie mnie na wolności będzie zagrażało bezpieczeństwu państwa- wspomina, dziś 83-letnia kobieta, twórczyni Hospicjum pw. Świętego Ducha. Podobne zarzuty usłyszał internowany tej samej nocy Henryk Kapuściak. Dziś przypada 39. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w którym informował on Polaków o wprowadzeniu stanu wojennego na terenie całego kraju.
- Pukanie do drzwi rozległo się w nocy. Otworzyć poszedł syn. Wiedziałam, że to do mnie. Zapytał: "Kto?" i padła odpowiedź: "Swoi!". Otworzył drzwi i weszło dwóch mężczyzn- jeden w stopniu kapitana, drugi cywilny pracownik UB- opowiadała Teresa Steckiewicz.
Działaczka Solidarności została zabrana w nocy. Żądając przedstawienia pisemnego nakazu aresztowania, rozwścieczyła funkcjonariuszy- w efekcie dokument zobaczyła, ale nie dostała nawet kilku minut na ubranie się, spakowanie rzeczy.
Razem z pozostałymi internowanymi tej nocy kobietami, trafiła do zakładu karnego w Białymstoku, 6. stycznia 1982 roku została przewieziona do Ośrodka Odosobnienia w Gołdapi.
Niepewność każdego kolejnego dnia wspominał Henryk Kapuściak, wówczas przewodniczący zakładowej Solidarności w Łomżyńskiej Fabryce Mebli.
- Byliśmy więzieni milicyjną suką, w pewnej chwili kolega mówi: "Wiesz, ja nie bardzo wierzę, że w dobre miejsce nas wiozą... Czy nie do Sowietów?"- opowiadał.
W ówczesnym województwie łomżyńskim oprócz Steckiewicz i Kapuściaka aresztowano 24 osób, w tym 19 z Łomży, m. in. dziennikarza "Kontaktów" Lecha Gizelbacha, , Lecha Feszlara, Henryka Tomaszewskiego czy Marka Rutkowskiego. Początkowo uwięzieni zostali w Białymstoku, potem kobiety przewieziono do Gołdapi, a mężczyzn do Suwałk.
- Dla przeciętnego mieszkańca województwa łomżyńskiego wprowadzenie stanu wojennego oznaczało strach i niepewność. Stan wojenny identyfikowano z wojną domową. (...) Ludzie przygotowywali się jak do wojny, robiąc zapasy żywności i towarów pierwszej potrzeby- relacjonuje Danuta Bzura, kierownik Archiwum Państwowego w Łomży.
Wraz z wprowadzeniem stanu wojennego zawieszona została działalność instytucji kultury, stowarzyszeń oraz prasy, w tym tygodnika „Kontakty”. Przeprowadzona została tzw. weryfikacja pracowników tych instytucji. Weryfikacji podlegały całe grupy zawodowe, przede wszystkim nauczyciele, lekarze, pracownicy administracji państwowej.
39 lat temu na ulicach Łomży pojawiły się patrole milicji i wojska. Celem wprowadzenia stanu wojennego była likwidacja struktur opozycji demokratycznej w PRL-u, a także utrzymanie reżimu komunistycznego.