Reklama

Wątpliwości radnej dotyczące ewakuacji

28/03/2018 11:05

Radna Elżbieta Rabczyńska skierowała pytanie do służb prowadzących akcję po znalezieniu niewybuchu przy ul. Glogera odnośnie zarządzonej ewakuacji. Radna ma wątpliwości, czy ewakuacja mieszkańców bloków przy ul. Wojska Polskiego do niewiele oddalonych od miejsca zamieszkania autobusów była uzasadniona.

W swoim pytaniu radna zasugerowała, że ewakuacja z mieszkań do autobusów ustawionych w nieznacznie większej odległości od miejsca znalezienia niewybuchu nie miała większego sensu.

- Dlaczego byli ewakuowani mieszkańcy z bloków przy ul. Wojska Polskiego i tych mieszkańców przeprowadzono do autobusów komunikacji miejskiej? Ja rozumiem, że jeżeli się ewakuuje mieszkańców, to jest zagrożenie. Natomiast jeżeli się ewakuuje z miejsca zamieszkania do autobusu, a autobus stoi tuż (obok) bloków, to ja nie bardzo rozumiem tę ewakuację - mówiła radna, której zdaniem takie przeprowadzenie ewakuacji zagrażało bezpieczeństwu ludzi.

Reklama

Odpowiedzi na pytanie i uwagi radnej udzielił obecny na sesji zastępca Komendanta Miejskiego Policji podinsp. Krzysztof Sewioło, który osobiście koordynował działania służb podczas tego zdarzenia.

- W momencie, kiedy ujawnione zostało zagrożenie czyli ujawniony został ten niewybuch, my wstępnie rozpoznaliśmy, że jest to środek bojowy z II wojny światowej. Co do skali zagrożenia, zasięgu, nie mieliśmy takiej wiedzy - tłumaczył policjant.

Jak wyjaśnił zastępca komendanta, dopiero saperzy określili rozmiar i zasięg zagrożenia. Poczatkowo Policja zakładała, że może to być większy promień i dlatego przygotowana została sala gimnastyczna przy III LO oraz autobusy do przewiezienia osób, które wymagałyby takiej ewakuacji.

Reklama

- Natomiast rozwój sytuacji pozwolił na to, by tego procesu nie kontynuować. Myśmy się przygotowywali dużo wcześniej zanim przyjechali saperzy - podkreślał podinsp. Sewioło, który zaznaczył, że działania podjęte przez służby były skuteczne i sprawne, przy czym przypomniał sytuację z ubiegłego roku z Białegostoku, gdzie podobna akcja trwała dwa dni, podczas gdy w Łomży od momentu jej rozpoczęcia do wywiezienia niebezpiecznego przedmiotu upłynęło nieco ponad pięć godzin.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości