Pochodzący z Jedwabnego Marcin Ramotowski był jednym z 83 biegaczy, którzy wzięli udział w ekstremalnym maratonie bajkalskim. Bieg na dystansie około 42 kilometrów organizowany był po zamarzniętym jeziorze Bajkał - najgłębszym jeziorze na świecie.
Pochodzący z Jedwabnego zawodnik opowiedział o wrażeniach w programie "Wstajesz i wiesz" TVN24.
- Trasa wiedzie zwykle z Brzegu Wschodniego na Zachodni albo w stronę przeciwną. Dystans między brzegami wynosi około 40 km. Zwykle trasa łączy miejscowość Listwianka, gdzie tym razem był start oraz Tanchoi, na przeciwległym biegu. Trasa co roku jest lekko modyfikowana, gdyż jak mówią lokalni mieszkańcy: Bajkał żyje i Bajkał oddycha, dlatego też pojawiają się szczeliny i odpowiednio trzeba trasę modyfikować, by była bezpieczna dla uczestników - wyjaśnił.
Reklama
Zdaniem Marcina Ramotowskiego, pogoda była cudowna. Temperatura podczas startu wynosiła minus 25 stopni Celsjusza, potem ociepliło się do mniej więcej minus 17.
- Zauważyłem, że ludzie, którzy pochodzą stamtąd, czyli regionu irkuckiego czy Syberii, nie mają żadnego problemu z oddychaniem i mroźnym powietrzem, natomiast przybysze zazwyczaj korzystali z masek. Ja też miałem taką maskę, ogrzewającą nieco powietrze dostające się do ust, natomiast opcją jest też chusta - stwierdził.
Czas Marcina Ramotowskiego to 4 godziny, 51 minut, 40 sekund. Zwycięzcą 17. edycji bajkalskiego maratonu został były kapitan reprezentacji Rosji w piłce nożnej Aleksiej Smiertin, który ukończył go z czasem 3:29.
- Nie miałem ciśnienia na walkę o wyniki i rekordy, dla mnie ważne było same uczestnictwo, ukończenie tego biegu i przebiegnięcie możliwie jak największej części dystansu - stwierdził.
Więcej tutaj: Polak ukończył ekstremalny maraton po zamarzniętym Bajkale. "Stopy mocno się zapadały"