W sobotni wieczór tuż po godzinie 22:00, mieszkańcy ul. Stacha Konwy w Łomży byli świadkami niecodziennego finału nocnej przejażdżki. Kierowca BMW, jadąc od strony ul. Nadnarwiańskiej, nie opanował auta na zakręcie i zakończył manewr... na drogowej wysepce, tuż przy rozjeździe z ul. Piękną.
Na miejsce zadysponowano dwa zastępy straży pożarnej, patrol policji oraz karetkę pogotowia. Jak się jednak okazało, większym wyzwaniem niż rozbite auto byli jego pasażerowie.
Dwóch młodych mężczyzn — kierowca i jego towarzysz — zamiast skruchy i wdzięczności za pomoc, urządziło na środku ulicy głośny spektakl. Agresja, wulgaryzmy, brak kontaktu z rzeczywistością.
– „Pijani i zaćpani, tak to wyglądało” – mówi nam mieszkaniec pobliskiej kamienicy.
Z naszych ustaleń wynika, że obaj byli pod wpływem alkoholu, a niewykluczone, że również innych substancji! To nie pierwsza sytuacja, gdy brawura i butelka kończą się na krawężniku — lub gorzej.