Latający zaprzęg Świętego Mikołaja pojawił się we wtorkowy wieczór nad Łomżą. Święcące na czerwono i z daleka widoczne sanie ciągnęły jeszcze jaśniejsze, bo bijące białą poświatą renifery. Wszystko za sprawą łomżyńskiego paralotniarza, który postanowił zrobić prezent dzieciom.
Jak mówi Adam Pupek, pomysł zrodził się, bo chciał on udowodnić swojemu chrześniakowi, że Święty Mikołaj naprawdę istnieje i może przylecieć saniami. Postanowił więc zaprojektować i wykonać konstrukcję "sań z zaprzęgiem reniferów" i wykonać przelot nad Łomżą, przy okazji "częstując" dzieci na dole cukierkami i batonikami.
Nasza kamera obserwowała przygotowania do lotu oraz start Świętego Mikołaja z pól po drugie stronie rzeki, skąd poleciał on nad miastem, zawrócił nad kościołem pw. Krzyża Świętego i wrócił na lądowisko. Po drodze krążył nad Skate Parkiem, gdzie zrzucał słodycze. Niestety, jak poinformowali nas nasi Czytelnicy spora grupa dzieciaków, która zebrała się na Starym Rynku w Łomży nie doczekała się lecącego Siwobrodego, ani jego prezentów.
Na szczęście Mikołaj od początku zaplanował, że dziś powtórzy swój przelot, aby wszyscy, którzy nie mieli okazji zobaczyć go wczoraj, mieli jeszcze jedną szansę dzisiaj.