- Każdego roku wraz z rozpoczęciem sezonu rowerowego wzrasta liczba kradzieży tych pojazdów. Jednoślady giną zwykle spod sklepów, z posesji lub niezamkniętych pomieszczeń- ostrzega podinsp. Krzysztof Pilcicki z łomżyńskiej komendy policji. - Niestety, nie istnieje stuprocentowe zabezpieczenie przed jego utratą. Złodziej nawet nie kradnąc całego roweru, może łatwo przywłaszczyć sobie jego element np. koło czy siodełko- przyznaje.
Choć sami policjanci przyznają, że dla fachowców nie ma zabezpieczeń nie do pokonania, istnieją sposoby, by złodzieja zniechęcić do kradzieży.
Możemy zagrać "na czas".
- Najlepszym zapięciem polecanym przez producentów rowerów są blokady typu U-lock czyli zapięcie w kształcie litery „U”. Pokonanie ich zajmuje wprawnym złodziejom nawet kilka minut, co zazwyczaj decyduje o tym, że złodziej rezygnuje z łupu- mówi podinsp. Pilcicki.
Pozostawionemu rowerowi można też odebrać atrakcyjność- wtedy z kradzieży zrezygnują ci, którzy myślą o odsprzedaniu łupu.
- Z pojazdu należy zdjąć drobne elementy np. liczniki, lampki bateryjne, a nawet siodełko. Złodziej ich nie ukradnie, a rower bez siodełka jest mniej atrakcyjny i trudniej na nim uciec- radzi policjant.
Dobrym rozwiązaniem, jeśli już musimy zostawić pojazd na ulicy, jest wybranie miejsc, które objęte są zasięgiem działania kamer telewizji przemysłowej. Takie kamery znajdują się w pobliżu banków, bankomatów, domów handlowych i ważniejszych instytucji. Kamery odstraszają złodziei, a w przypadku kradzieży policja będzie dysponować nagraniem zdarzenia, co może pomóc w odnalezieniu roweru.
Profilaktycznie warto też swój rower sfotografować. Jeśli nam zginie, zdjęcie będzie dla policjantów ważną wskazówką, czego mają szukać.
Podinsp. Pilcicki przypomina, że nie tylko kradzież roweru jest przestępstwem. Tak samo kwalifikowane jest posiadanie pojazdu pochodzącego z kradzieży. Za paserstwo grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.