To nie jest dobry dzień dla kierowców krążących wokół Łomży.
Najpierw, tuż przed godziną 11:00, zderzyły się dwa tiry na wysokości Dłużniewa. Scenariusz klasyczny dla remontowanych odcinków: droga ekspresowa zwęża się z powodu prac drogowców, ktoś nie wyhamował, ktoś inny zagapił się na znaki i efekt jest taki, że jeden ciągnik siodłowy zaparkował w naczepie drugiego.
Na miejscu był już komplet służb – strażacy, policja i pogotowie. Na razie wiadomo tyle, że w stronę Warszawy przejedziecie tylko jednym pasem, co przy tym natężeniu ruchu oznacza jedno: korek będzie rósł z każdą minutą.
Ale to tylko połowa problemów. Kto jedzie w przeciwnym kierunku, na Łomżę, ten ma jeszcze gorzej. Odcinek od węzła Śniadowo do węzła Łomża Południe został całkowicie wyłączony z ruchu. Powód? Drogowcy w końcu zabrali się za sprzątanie po nocnym pożarze i usuwają z S61 wrak spalonej ciężarówki.
W efekcie cała Via Baltica w tamtą stronę stoi, a ruch został wypchnięty na starą drogę wojewódzką 677 przez Śniadowo. Można się domyślić, jak wygląda teraz przejazd przez samo Śniadowo – sznur aut i żółwie tempo.