W piątek odszedł profesor Mirosław Kleczkowski – lekarz weterynarii, naukowiec, nauczyciel akademicki, społecznik. 29 listopada skończyłby 79 lat. Tytuł profesora zwyczajnego otrzymał w 2001 roku z rąk Prezydenta RP.
Był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej weterynarii, a zarazem człowiekiem silnie związanym z regionem łomżyńskim.
Urodził się w 1946 roku. W 1971 ukończył studia na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie. Swoją pierwszą pracę podjął jako stażysta w Raczkach w powiecie suwalskim, a następnie przez kilka lat leczył zwierzęta gospodarskie w Bakałarzewie i Małym Płocku. Później przez kilkanaście lat pełnił służbę w ramach pogotowia weterynaryjnego na terenie województwa łomżyńskiego, zdobywając ogromne doświadczenie w pracy w terenie. Pracował także za granicą – jako lekarz weterynarii w Danii.
W 1981 roku uzyskał stopień doktora nauk weterynaryjnych, w 1992 – doktora habilitowanego. W 2001 otrzymał tytuł profesora zwyczajnego. Przez ponad 17 lat był związany z Wydziałem Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie jako wykładowca i naukowiec.
Profesor Kleczkowski był autorem ponad 600 prac naukowych, w tym wielu publikowanych za granicą. Pisał także książki. Szczególnie interesowała go bujatryka – rozpoznawanie i leczenie chorób bydła – dziedzina, w której był autorytetem nie tylko w Polsce, ale i za granicą.
Był aktywnym działaczem społecznym. Przez wiele lat przewodniczył łomżyńskiemu oddziałowi Polskiego Towarzystwa Nauk Weterynaryjnych, współtworzył Łomżyńskie Towarzystwo Naukowe im. Wagów, działał w Polskim Stowarzyszeniu Bujatrycznym. Brał udział w tworzeniu struktur samorządu weterynaryjnego w regionie, współredagował „Biuletyn Weterynaryjny”, był jednym z inicjatorów powstania Muzeum Weterynarii w Ciechanowcu. Zorganizował ponad 300 konferencji, sympozjów i kongresów naukowych.
Współpracownicy i przyjaciele zapamiętają go jako człowieka ogromnej pracowitości, zorganizowanego, życzliwego i skromnego.
– Zawsze imponował mi wyjątkową pracowitością, pogodą ducha i talentem organizacyjnym. Był doskonałym menadżerem. Dbał o stały rozwój zawodowy nie tylko osobisty, ale również swoich współpracowników, stale unowocześniał laboratorium, w którym pracował. Doprowadził do powstania Zakładu Higieny Weterynaryjnej w Łomży. Było to wówczas osiągnięcie na skalę krajową. Założył Łomżyński Oddział Polskiego Towarzystwa Nauk Weterynaryjnych, był także jednym z założycieli Muzeum Weterynarii w Ciechanowcu. Był członkiem wielu organizacji naukowych, społecznych. Nie odważę się wymienić wszystkich – wspomina jego wieloletni przyjaciel, Emilian Kudyba. - Mirek był tytanem pracy. Wszystko co osiągnął zawdzięczał wyłącznie wrodzonej ciekawości świata i uporowi, niespotykanej determinacji w osiąganiu stawianych celów - dodaje Kudyba.
