To miała być jedna z jego najtrudniejszych wypraw. Adam Borejko, podróżnik znany w sieci jako „Szadam”, chciał zimą dotrzeć rowerem do bieguna zimna – Ojmiakonu. Zmarł w połowie drogi, w hotelowym pokoju w miejscowości Chandyga. Miał za sobą dziesiątki tysięcy kilometrów na liczniku i kilkanaście odwiedzonych krajów. Tej trasy już nie dokończy.
Informacja o śmierci Adama przyszła z dalekiej Jakucji. Służba Ratownicza Republiki Sacha przekazała ją krótko przez Telegram: ciało Polaka odnalazł personel hotelu, w którym zatrzymał się na odpoczynek.
Wszystko wydarzyło się nagle. Jeszcze dzień wcześniej Adam dotarł do Chandygi, nie zgłaszając nikomu żadnych problemów. Lokalni świadkowie i media, na które powołują się rosyjskie służby, są zgodni: polski podróżnik nie skarżył się na zdrowie, nie miał odmrożeń, wyglądał na człowieka, który po prostu robi swoje. Położył się spać i już się nie obudził. Okoliczności jego śmierci wciąż pozostają niejasne.
Adam wyruszył z Jakucka 25 stycznia. Plan był ambitny i ekstremalnie trudny – do 18 lutego chciał przejechać około tysiąca kilometrów w warunkach, które dla większości z nas są nie do wyobrażenia. Celem był Ojmiakon, najzimniejsza zamieszkana miejscowość na świecie. Śmierć zatrzymała go niemal dokładnie w połowie tego dystansu.
Pochodzący z Zambrowa podróżnik nie był nowicjuszem. Na swoim kanale „Szadam_ToTuToTam” relacjonował wyprawy z najróżniejszych zakątków świata. Przez lata wykręcił na rowerze tysiące kilometrów, udowadniając, że na dwóch kółkach można dotrzeć niemal wszędzie. Swoją ostatnią podróż pokazywał w mediach społecznościowych niemal do samego końca – ostatnie wpisy i zdjęcia pozwalały wierzyć, że mimo mrozu, wszystko idzie zgodnie z planem.