Po kilku miesiącach interpelacji składanych przez radnych i pytań dziennikarzy, zarobki pracowników nowej miejskiej spółki, Parku Przemysłowego Łomża, przestały być tajemnicą. Ciągle nie wiadomo jednak, jakie koszty generuje przedsiębiorstwo, które w założeniu miało finansować się samo.
Władze miasta po kilku miesiącach zdecydowały się na "odtajnienie" zarobków prezesa Parku Przemysłowego Łomża, Andrzeja Kiełczewskiego i koordynatora ds. projektów realizowanych przez PPŁ.
Szef nowej miejskiej spółki miesięcznie otrzymuje osiem tysięcy złotych brutto (5.640,91 zł netto). Koordynator- wcześniej pełniący funkcję doradcy prezydenta, a prywatnie zięć Mieczysława Czerniawskiego- w Parku zarabia 5.800 złotych brutto (4.042,86 zł netto).
Do tej pory były to informacje niejawne. Ratusz tłumaczył, że wysokość wynagrodzenia prezesa Parku- objęta ustawą o dostępie do informacji publicznej- zostanie zawarta w jego oświadczeniu majątkowym. Kiełczewski prezesem PPŁ został jednak dopiero w grudniu 2012 roku, co oznacza, że oświadczenie ukazujące wysokość pensji w Biuletynie Informacji Publicznej umieszczone zostałoby najszybciej w maju 2014 roku.
Wysokość wynagrodzenia koordynatora nie podlega zaś ustawie o dostępie do informacji publicznej, gdyż- jak wielokrotnie tłumaczyły władze miasta- nie pracuje on na stanowisku kierowniczym i nie jest osobą publiczną.
Do tej pory nieznany jest jednak miesięczny koszt funkcjonowania Parku Przemysłowego Łomża. W założeniu władz miasta, miał być instytucją finansującą się we własnym zakresie. Raporty finansowe do tej pory nie ujrzały jednak światła dziennego.