Reklama

Akcja trwa, pieniądze płyną, kot uciekł [FOTO]

09/09/2013 08:05

Mimo ściągnięcia specjalistycznego sprzętu i zaangażowania strażaków, kot, który wszedł zbyt wysoko na drzewo przy ul. Nowogrodzkiej, pozostał na nim. Zwierzęcia nie udało się zdjąć. Akcja kosztowała łomżyńskich strażaków kilkaset złotych. - Taka akcja to ryzyko zawodowe, nigdy nie da się z góry przewidzieć jej skutków- mówi st. bryg. Jan Chludziński, zastępca komendanta Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łomży. Podobnych wezwań dyżurny komendy odbiera sporo. Na każde strażacy muszą zareagować.

Strażacy zostali wezwani na ul. Nowogrodzką dziś po godz. 8.00 rano. Kot wszedł na drzewo rosnące przy budynku Zakładu Higieny Weterynaryjnej. Zwierzę wdrapało się zbyt wysoko i nie potrafiło samodzielnie zejść.

W akcję zaangażowały się dwie jednostki straży pożarnej. Funkcjonariusze z poświęceniem, używając wozu z wysoką drabiną, wykorzystywanego przy gaszeniu pożarów, przez dłuższy czas starali się zdjąć kotka z gałęzi. Niestety, zwierzę przeskoczyło na wyższy konar i zniknęło w koronie drzewa.

Reklama

Akcja kosztowała łomżyńską komendę straży kilkaset złotych.

- Tych pieniędzy nikt nam nie zwraca, za wezwanie nie płacą również mieszkańcy. Musimy zmieścić się w budżecie komendy, a niepowodzenie akcji to ryzyko zawodowe. Zwykle przy tego typu wezwaniu wezwaniu kończy się tak, że przestraszone zwierzęta same uciekają- przyznaje st. bryg. Jan Chludziński, zastępca komendanta KM PSP w Łomży.

Podobnych telefonów dyżurny komendy odbiera znacznie więcej. Wśród nich zdarzają się wezwania do pomocy ptakom, które wypadły z gniazd, schwytania węży, które uciekły z terrarium i prześlizgnęły się do studzienek kanalizacyjnych i alarmy całkowicie fałszywe, choć czasem podniesione w dobrej wierze.

Reklama

- Zdarzyło nam się przyjąć wezwanie od kilkuletniej dziewczynki, która zaalarmowała również policję i pogotowie. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że dziecko testowało telefon i numer ratunkowy- przypomina sobie komendant straży przyznając, że fałszywych alarmów jest na szczęście znacznie mniej, niż jeszcze kilka lat temu.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości