W 2016 roku władze miasta odkupiły 91% udziałów w budynku przy ulicy Wesołej w Łomży. Problemem okazała się współwłasność, gdyż o losach nieruchomości miasto nie może decydować samodzielnie. Mieszkańcy obawiają się kosztów inwestycji jakie musieliby ponieść jako udziałowcy. Sprawę wyjaśnić chce radny Dariusz Domasiewicz.
- W momencie, gdy otrzymałem informacje o tym, że Miasto Łomża występuje z wnioskiem o pozwolenie na budowę, przebudowę, rozbudowę itd. to już w tym momencie było to działanie wykraczające poza uprawnienia Miasta i Prezydenta jako współwłaściciela bo to nie jest ich własność (...) tylko to jest współwłasność - komentuje przedstawiciel wspólnoty. My mówiliśmy, że jeżeli byłoby możliwe, to my chcemy się pozbyć tych lokali, opuścić ten teren, żeby właśnie miastu dać wolną rękę do działania, jako już właściciela wyłącznego w stu procentach, całej nieruchomości, wtedy mieliby wolną rękę, nikt by im tutaj nie przeszkadzał - dodaje.
Miasto Łomża, odkupując w 2016 roku 908 z 1000 udziałów nieruchomości przy ulicy Wesołej, nie stało się jej właścicielem lecz współwłaścicielem, co rodzi wiele problemów z planowanym remontem i przekształceniem użytkowania budynku z hotelowego na mieszkalny. W 2017 roku koszty poniesione na utrzymanie pustego hotelu szacowane były w graniach 175 tysięcy złotych. Zamierzenia władz miasta do tej pory nie zostały wykonane.
Sporem pomiędzy miastem a wspólnotą mieszkaniową "Łącznik" zainteresował się radny Dariusz Domasiewicz, który chcąc wyjaśnić tę sprawę, wczoraj zorganizował spotkanie z mieszkańcami. Stawiło się na nim 5 właścicieli mieszkań.
- 10 lokali jest w rękach właścicieli indywidualnych, my mamy na to akty notarialne, płacimy podatki, tak jak należy - mówi mieszkaniec, który reprezentuje zarząd.
Dla mieszkańców, przebudowa i zmiana sposobu użytkowania budynku to konieczność poniesienia przez nich kosztów.
- Chodzi o koszty, bo nikt nam nie potrafi powiedzieć, jakie są koszty, bo każdy z nas ma udział w nieruchomości i w związku z tym, jeżeli jest mowa o jakichś remontach itd. np. o ociepleniu ścian, to każdy z nas musi ponieść jakieś koszty (...) zgodnie z własnym udziałem, każdy z nas musi do tego się dołożyć, bo taka jest procedura- dodaje.
Według mieszkańców, na spotkaniach w urzędzie miasta daje się im do zrozumienia, że w przypadku dalszego sprzeciwu właścicieli w sprawie decyzji miasta dotyczących nieruchomości przy ulicy Wesołej, sprawy mogą zostać skierowane na drogę sądową.
- Miasto schowało głowę w piasek, nie ma nikt do tych ludzi wyjść odwagi, do nas, do radnych, powiedzieć, że "słuchajcie, nie znam się, pomyliłem się, przepraszam" - komentuje sprawę radny Domasiewicz.
W opinii radnego, wyjściem z sytuacji jest rozmowa z mieszkańcami w sprawie odkupienia mieszkań bądź zamiany na inne. Miasto stałoby się w tym momencie właścicielem całego obiektu i mogłoby w swoim imieniu składać wnioski i remontować budynek wedle uznania. Na chwilę obecną, do wystąpienia z wnioskiem o zatwierdzenie projektu budowlanego i udzielenie pozwolenia na przebudowę i zmianę sposobu użytkowania budynku konieczna jest stosowna uchwała Wspólnoty Mieszkaniowej "Łącznik". Według reprezentanta wspólnoty jest 6 osób, skłonnych sprzedać swoje mieszkania. Pozostali zgodziliby się na zamianę.