Około 30 ubranych na czarno osób, w zdecydowanej większości kobiet w różnym wieku, zebrało się w południe na Starym Rynku w Łomży. Przyszły zaprotestować przeciwko projektowi ustawy antyaborcyjnej zaostrzającemu obowiązujące przepisy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zdaniem ratusza zgromadzenie było nielegalne.
Jak tłumaczyły policjantom zebrane kobiety, nie znały one organizatora zgromadzenia, a na Stary Rynek przyszły żeby porozmawiać. W rozmowach z dziennikarzami mówiły, że przyszły pokazać swoje niezadowolenie z planów zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Było spokojnie, bez okrzyków. Protest zakończył się po około 40 minutach.
- Popieram dzisiejszy protest ponieważ uważam, że państwo nie powinno zakazywać i nakazywać tylko stwarzać odpowiednie warunki, a to ludzie powinni sami o sobie decydować. Z drugiej strony ta ustawa zagraża życiu kobiet - mówił jeden z nielicznych mężczyzn, którzy pojawili się by wspierać kobiety.
Pytane o powód przyjścia na Stary Rynek kobiety mówiły niemal jednym głosem. Wskazywały na potrzebę samodzielnego decydowania o swoim życiu i możliwości dokonywania wyboru.
- To jest moje ciało. Niezależnie od tego czy połowa tego dziecka jakby należy do ojca, ale to ja je przez 9 miesięcy noszę w sobie i ja chcę móc zdecydować, co się ze mną dzieje. Nie mówię, że muszę podjąć taką decyzję, ale chcę mieć możliwość wyboru. Jak ktoś za mnie zdecyduje, to jest dużo trudniej, bo nawet jak ja się zdecyduję urodzić dziecko, to jest moja decyzja i ja wiem, że to jest moje i jest dużo łatwiej. Jestem tutaj dlatego, że jestem za wolnością wyboru - tłumaczyła powody swojego zaangażowania w protest jedna z uczestniczek.
Przypomnijmy, że do Sejmu trafiły dwa zupełnie różne, obywatelskie projekty zmiany prawa aborcyjnego. Projekt komitetu "Stop aborcji" całkowicie jej zakazuje i wprowadza m.in. kary dla kobiet, które się jej dopuszczą, zaś projekt komitetu "Ratujmy kobiety" zezwala na przerwanie ciąży do 12. tygodnia bez dodatkowych warunków, a po tym terminie - w takich przypadkach, jak obecnie (gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego).
Głosami przede wszystkim posłów Prawa i Sprawiedliwości, ale też PSL i PO, drugi z projektów został odrzucony w pierwszym czytaniu, a do dalszych prac przeszedł projekt zaostrzający prawo aborcyjne. Tzw. "Czarny protest" odbywa się dzić w kilkudziesięciu miastach w całej Polsce i wielu miastach poza granicami kraju. Polega na tym, że kobiety wzięły dzień wolny od pracy i pojawiły się w umówionych miejscach ubrane na czarno, by wspólnie wyrazić sprzeciw wobec planów zaostrzenia przepisów.