Do niecodziennego zdarzenia doszło podczas sobotniego Jarmarku Rozmaitości. Impreza organizowana przez Urząd Miejski w Łomży została wykorzystana przez jeden z komitetów wyborczych do zabierania podpisów i afiszowania banerów z logo partii. Jak informuje ratusz osoby, które wjechały samochodami na sam środek Starego Rynku, zrobiły to niezgodnie z prawem. Interweniowała policja.
Incydent miał miejsc w sobotę 1 września. Na placu Starego Rynku odbywał się wtedy ostatni już w tym roku Jarmark Rozmaitości. W godzinach popołudniowych wjechały tam 2 auta, a na ustawionym obok nich stoliku zbierano podpisy poparcia kandydatów na radnych Prawa i Sprawiedliwości. Dodatkową motywacją miały być jabłka, cukierki i lizaki rozdawane przechodniom, którzy złożyli swój podpis na liście. Zachęcali do tego na początku poseł Lech Kołakowski i nominowana z ramienia PiS na prezydenta Łomży Agnieszka Muzyk. Później obojga na starówce już nie widziano.
Jak wiemy, sam wjazd na Stary Rynek samochodem, jest uzależniony od wydanej zgody przez Urząd Miasta. W tym przypadku, jak twierdzi ratusz, nikt o taką zgodę nie wystąpił. Urzędnicy dodają, że Jarmark Rozmaitości jest imprezą miejską, podczas której osoby wystawiają swoje stoiska, sprzedają rzeczy kolekcjonerskie czy tradycyjne produkty rolno-spożywcze. I temu ma służyć. Zapytaliśmy też o to, ile kosztuje wynajęcie miejsca pod stoisko komercyjne na Starym Rynku na takie wydarzenia i czy osoby, które wjechały w sobotę na plac, jeżeli zgłosiłyby taką chęć, to otrzymałyby na to zgodę?
- Jako instytucja publiczna nie prowadzimy działalności komercyjnej i takich opłat pobierać nie możemy. Osoby, które wjechały tam samochodami, zrobiły to niezgodnie z prawem – taką krótką odpowiedź otrzymaliśmy.
Gdy nasz reporter sobotę po południu przebywał na Jarmarku Rozmaitości został nawet poproszony przez politycznych działaczy o wspólne zdjęcie „na portal”. Dopiero po jakimś czasie pojawiła się policja, która zainteresowała się politycznym „stoiskiem”. O szczegóły interwencji zwróciliśmy się do rzecznika łomżyńskiej policji. W tej chwili czekamy na pisemną odpowiedź! Nie wiemy czy policjanci sami podęli interwencję czy też na wniosek organizatora. Wiemy tylko, że akcja zbierania podpisów na kandydatów na radnych trwała dalej.
Możemy więc zadać sobie pytanie, co by było, gdyby ktoś z mieszkańców np. jutro rano wjechał na plac Starego Rynku swoim autem? Oczywiście nikogo do tego nie zachęcamy...