Reklama

Firmy uwierzyły w umowę z miastem... i nie dostały pieniędzy. Przedsiębiorcy czują się oszukani.

23/01/2014 06:23

Podwykonawcy współpracujący przy budowie hali targowej na miejskim targowisku do tej pory nie otrzymali wynagrodzenia- poinformował podczas wczorajszej sesji Rady Miasta radny Maciej Głaz. Firmom, które dostarczały na budowę materiały warte kilkadziesiąt tysięcy złotych, grozi upadek.

Halę targową od blisko roku wznosi suwalska firma Masbud Invest. Przedsiębiorstwo nie wysłało jednak do pracy swoich pracowników (zatrudnione bezpośrednio przez Masbud było tylko kilka osób). Głównym podwykonawcą inwestycji została firma PBK Ostrołęka, która podpisała umowy z kolejnymi, mniejszymi przedsiębiorstwami.

Najwięksi podwykonawcy, w obawie o wypłacalność suwalskiej firmy, już przy rozpoczęciu prac zagwarantowali sobie terminowe płatności za zlecenia, zawierając z władzami Łomży umowy cesji. Pieniądze uzyskiwali bezpośrednio z kasy miasta.

Reklama

- Miasto dość głośno informowało, że ma cesję jeśli chodzi o wykonawcę generalnego, a pracownicy i osoby współpracujące w zakresie dostarczania towarów mają zagwarantowane, że miasto zapłaci za wykonane świadczenia- mówił radny Głaz. - Okazuje się jednak, że generalny wykonawca, biorąc głównego podwykonawcę, obszedł to i bazując na tym, co słyszeli przedsiębiorcy, podpisywał umowy i kupował materiały od lokalnych firm, które nie były objęte cesją. To kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, które mogą doprowadzić do upadku tych firm!- odsłaniał kulisy zdarzenia radny wyjaśniając, że rachunki do tej pory nie zostały uregulowane.

Zdaniem radnego, faktury dokumentujące zakup materiałów budowlanych wykorzystanych w hali targowej, powinny zostać opłacone przez miasto.

Reklama

- Nie można pozwolić, by nasi lokalni przedsiębiorcy splajtowali! Jak pan zamierza to rozwiązać?- pytał prezydenta Mieczysława Czerniawskiego radny Głaz.

Wiele wskazuje na to, że hala budowana na miejskim targowisku jeszcze przez długi czas będzie włodarzowi Łomży spędzała sen z powiek. Prostego rozwiązania nie ma. Prezydent przyznał, że miasto najpewniej nie uniknie stanięcia przed sądem w roli świadka, kiedy przedsiębiorcy współpracujący z wykonawcą i podwykonawcą zaczną dochodzić swoich praw.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości