W miniony piątek w Centrum Kultury przy ulicy Sadowej wystąpił Ray Wilson, ostatni frontman legendarnej grupy GENESIS. Przyjechał do Łomży na zaproszenie Regionalnego Ośrodka Kultury, a co jest bardzo istotne, była to już jego siódma wizyta w naszym mieście. Kolejny rewelacyjny koncert za nami, a przed Wami wywiad, którego Ray udzielił tylko i wyłącznie naszemu portalowi, bezpośrednio po koncercie.
Ray Wilson to pochodzący ze Szkocji wokalista, gitarzysta, kompozytor, autor tekstów oraz członek takich zespołów jak Guaranted Pure, Stiltskin, Cut. W 1996 roku zastąpił Phila Collinsa w roli wokalisty zespołu GENESIS. Jako frontman tej słynnej grupy współtworzył kultowy album „Calling All Stations”. Po zawieszeniu działalności zespołu, Ray wrócił do korzeni i nawiązał współpracę z nową grupą. Chwilkę później, bo w 2001 roku, zdecydował się na rozpoczęcie kariery solowej.
Szczególnie owocne dla wokalisty okazały się być ostatnie lata. W 2016 roku na rynku pojawiły się aż dwa nowe studyjne albumy artysty: akustyczny „Song for a friend” oraz „Makes me think of home” o bardziej elektrycznym brzmieniu. W 2017 roku ukazał się natomiast album koncertowy pt. „Time and Distance”. Ostatni krążek Raya Wilsona – „The Weight Of Man” (2020) określony został przez krytyków muzycznych jako największe solowe dzieło szkockiego artysty.
Przez 20 lat bycia na scenie Wilson dał się poznać jako bardzo charyzmatyczny wokalista. Scena to jego żywioł, a kontakt z publicznością tylko dodaje mu energii. Tak też było i w Łomży. Ray, który od lat zachwyca niezwykłą barwą głosu oraz bardzo autentycznymi tekstami oczarował łomżyńską publiczność po raz kolejny. Dwugodzinny koncert zapadnie w pamięć wszystkim widzom, tym bardziej że zagrany on został w ramach trasy „GENESIS CLASSIC”. Łomżyńscy fani wokalisty mieli tym samym okazję posłuchać największych przebojów zespołu GENESIS oraz solowych hitów Raya.
Warto wspomnieć, że Ray Wilson od prawie 15 lat mieszka w Polsce, a dokładnie w Poznaniu. I nie tylko najbliższa mu osoba, czyli jego partnerka jest Polką. W skład zespołu Raya wchodzą również inni Polacy. Jedną z tych osób jest Alicja Chrząszcz, skrzypaczka, która z Wilsonem występuje już prawie przez 10 lat.
- To było w 2011 roku. Ja grałam w duecie skrzypcowym z koleżanką i bodajże grałyśmy w telewizji jakiejś i miałyśmy wywiad i Ray również w tym programie uczestniczył, i podszedł do nas menadżer Bartek i zapytał, czy mogłybyśmy zagrać w zespole Raya. Później, po jakiś tam perypetiach dalszych, bo też miałyśmy już jakieś koncerty, tak to wyszło, że po prostu zaczęłyśmy grać - mówi Alicja.
Solidnym filarem zespołu Raya jest również jego brat. Steve Wilson to gitarzysta oraz wokalista, który swoją karierę rozpoczął jako nastolatek. Wraz z młodszym bratem zrealizował wielu muzycznych projektów, a o byciu muzykiem marzył od najmłodszych lat swojego życia.
- Moja rodzina jest dość muzykalna, więc w domu zawsze była gitara. Moja babcia była również muzykiem, więc miałem to we krwi. Po prostu miałem szczęście - zwierza się Steve Wilson.
Rewelacyjny koncert, w którym mieli okazję uczestniczyć łomżyńscy fani Ray Wilsona to potwierdzenie doskonałej formy wokalisty. Słuchając jego głosu na żywo, ale także obserwując jego zachowanie na scenie można tylko i wyłącznie utwierdzić się w przekonaniu, że to gwiazda światowego formatu, a takie nie często jest nam dane gościć w Łomży. Tym bardziej cieszy fakt, że wokalista tak chętnie wraca do naszego miasta, a w Polsce czuje się jak w domu.
- Kiedy przyjechałem tutaj, nie sądziłem, że będę mieszkał tutaj tak długo, ale to po prostu trwa i trwa i nigdy się nie kończy. I nie wiem, po prostu czuję się tutaj jak w domu - mówi nam Ray.
To bardzo utalentowany muzyk. Gra na gitarze, pisze i komponuje, ale przede wszystkim śpiewa świetne piosenki, które przyciągają rzesze fanów. Zwykle gra ponad 100 koncertów rocznie i to na całym świecie. Wydaje się zatem, że wszystkie jego muzyczne marzenia stały się rzeczywistością… i tak też właśnie jest.
- Myślę, że kiedy dojdziesz do tego etapu w swojej karierze, to znaczy, że mam 54 lata. Gram, jak już mówiłem, od 14 roku życia, więc tak naprawdę nie mam wielu innych ambicji. Chcę to robić jak najdłużej - zwierza się nam muzyk.
Mamy nadzieję, że mimo tego, że była to już siódma wizyta Ray Wilsona w Łomży, to nie była ona ostatnia. Tego i sobie Wam życzymy.