Radny Marcin Mieczkowski złożył interpelację w sprawie utraty przez Łomżę szansy na 80 mln zł z Funduszy Szwajcarskich. To poważna sprawa – mówimy o środkach, które mogły sfinansować kluczowe miejskie inwestycje. Problem w tym, że radny postanowił nagłośnić swój apel... jadąc samochodem bez zapiętych pasów.
- Łomża była bardzo bliska zdobycia 80 mln zł, ale ostatecznie nie dostała dofinansowania. To ogromna strata i poważne wyzwanie dla rozwoju naszego miasta. Jako Radny złożyłem interpelację z pytaniami o przyczyny tej sytuacji oraz plany na przyszłość. Co dalej z tak ważnymi inwestycjami jak hala sportowa przy SP4, rewitalizacja zabytkowej wieży ciśnień czy inne projekty poprawiające infrastrukturę i jakość życia mieszkańców? - martwi się radny.
Radny stawia pytania o to, kto odpowiadał za przygotowanie wniosku, na czym polegały uchybienia i jakie są plany B.
Odpowiedź ratusza, podpisana przez zastępcę prezydenta Piotra Serdyńskiego, studzi emocje. Z dokumentu, wynika, że projekt uzyskał wysoki wynik (83,56 pkt na 100 możliwych) i był drugim najlepiej ocenionym w województwie. Konkurencja jednak była duża– i Łomży nie udało się przejść dalej.
Temat był omawiany podczas posiedzenia Komisji Rozwoju 22 września, na które… radny Mieczkowski się nie stawił, mimo że jako jej członek miał obowiązek w nim uczestniczyć. Zamiast tego, dwa tygodnie później, domaga się odpowiedzi i składa interpelację.
Nagranie wideo, które Mieczkowski opublikował na swoim Facebooku, pokazuje go za kierownicą samochodu – prawdopodobnie jego firmowego busa. Nie ma zapiętych pasów. Smartfon znajduje się w okolicach deski rozdzielczej, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że radny obsługuje sprzęt ręcznie.
W Polsce to nie tylko nieodpowiedzialność – to wykroczenie. Brak pasów: 100 zł mandatu i 5 punktów karnych. Korzystanie z telefonu w czasie jazdy 500 zł i 12 punktów karnych. Łącznie: 600 zł i 17 punktów – wciąż mniej niż dieta radnego.
Sytuacja Mieczkowskiego, który publicznie wypowiada się na temat kluczowych problemów miasta, a jednocześnie naraża siebie i innych, łamiąc przepisy drogowe, budzi poważne wątpliwości. Nie wystarczy mówić o kierunku dla miasta. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak tym wszystkim kierować – i nie łamać zasad po drodze. Nawet w busie!