Pani Krystyna z Łomży jest emerytką i od śmierci męża mieszka samotnie. Prawie cztery lata temu, w odruchu dobrego serca, pożyczyła znajomej 3 tysiące złotych. Teraz nie może ich odzyskać. Problemem 77-latki zajął się reporter programu "Interwencja".
Reportaż został wyemitowany na antenie telewizji Polsat. Początkiem problemów pani Krystyny był telefon od jej znajomej, która potrzebowała pilnie pieniędzy.
- Zadzwoniła do mnie, czy ja mogę jej pieniędzy pożyczyć. Ja mówię: ile? Powiedziała, że trzy tysiące. I ona drugi raz dzwoni i mówi, że na tydzień tylko chce pożyczyć, bo ma nóż na gardle i musi to dzisiaj załatwić. No jak tu nie pomóc, a ja miałam właśnie swojej wnuczce wysłać, te trzy tysiące miałam w domu - relacjonuje kobieta.
Emerytka nie odmówiła pomocy swojej znajomej. Razem z nią pojechała na pocztę, skąd pobrała pieniądze. Koleżanka pieniędzy jednak nie zwracała.
Sprawa trafia więc do sądu, który w całości uwzględnił roszczenie pani Krystyny, ale czynności komornika nie przyniosły spodziewanego rezultatu. Pieniędzy nie udało się odzyskać. Jak czytamy w reportażu, „druga strona nie pracuje i nie można ściągnąć z niej pieniędzy”.
Reporter telewizji Polsat ustalił, że koleżanka pani Krystyny pracuje, tyle że najprawdopodobniej na czarno. Kobieta zadeklarowała reporterowi, że pieniądze zwróci jeszcze w tym samym tygodniu i poniesie wszelkie konsekwencje. Niestety, mimo zapewnień kobiety, pani Krystyna do dzisiaj nie otrzymała swoich pieniędzy, choć od tej rozmowy minęły już trzy tygodnie.
- Już nie tyle chodzi o pieniądze, tylko żeby takich ludzi ukarali, żeby ona zapłaciła dwa razy, nawet niechby to szło na Skarb Państwa. Tylko żeby było takie prawo, że kto pożyczy komuś, to niech odda - mówi pani Krystyna.
Więcej w reportażu programu "Interwencja": Pożyczyła i nie oddaje. Wyrok sądu nie pomógł