Sprawa hangaru zakupionego na potrzeby planowanego lądowiska powróciła na wczorajszej sesji Rady Miejskiej Łomży. Z pytaniem o wykorzystanie zakupionego ponad dwa lata temu składowanego od tej pory na terenie MPGKiM hangaru zwrócił się do prezydenta radny Andrzej Wojtkowski.
- Ja mam swoją propozycję odnośnie wykorzystania hangaru - poinformował prezydent Mariusz Chrzanowski. - Jak wiemy Klub Karate, który starał się o budynek przy ul. Reymonta, gdzie miało powstać centrum sztuk walki, zrodził się taki pomysł, by ten hangar umiejscowić w pobliżu jednej z placówek oświatowych i Klub Karate mógłby ten hangar wykorzystać do prowadzenia zajęć - stwierdził prezydent podkreślając jednocześnie, że jest to tylko wstępny pomysł, który chciałby on rozwinąć podczas dyskusji w komisjach Rady Miejskiej.
Zapytany przez nas prezes Łomżyńskiego Klubu Karate był nieco zaskoczony pomysłem prezydenta, choć jak mówi gdzieś w trakcie kampanii wyborczej taki temat na chwilę pojawił się w rozmowie z obecnym doradcą prezydenta Mariuszem Giełgutem. Dariusz Syrnicki stwierdził, że w tym momencie nie zna nawet parametrów hangaru ani żadnych szczegółów z nim związanych i trudno jest mu odnieść się jednoznacznie do pomysłu prezydenta.
- Jeśli miasto rzeczywiście chciałoby przeznaczyć hangar na taki cel i byłoby gotowe wesprzeć nas przy jego adaptacji, to myślę, że będziemy otwarci na taką propozycję. Mamy swoich sponsorów, którzy deklarowali nam pomoc przy adaptacji budynku po przedszkolu przy Reymonta i myślę, że byliby oni skłonni wspomóc nas przy pracach związanych z adaptacją hangaru - zauważył Syrnicki.
Jak zwrócił uwagę prezes klubu, nie jest to jednak taka prosta sprawa, bo nie tylko trzeba byłoby znaleźć odpowiednie miejsce dla hangaru, ale pozostaje kwestia wydzielenia pomieszczeń wewnątrz na szatnie, łazienkę, doprowadzenie wody, odprowadzenie ścieków, zasilenie energią elektryczną. Poza tym hangar z cienkiej blachy nie będzie chronił ani zimą przed mrozem, ani też latem przed wysoką temparaturą.
Wszystko to mocno podnosi koszta, które juz za samo posadowienie hangaru zostały w 2012 roku określone na ponad 90 tys. złotych. Dodając do tego 110 tys. kosztu zakupu hangaru o wymiarach 24x12 metrów i wysokości ponad 5 metrów, koszt wykonania projektu adaptacji i jej przeprowadzenia, powstają obawy o możliwość realizacji pomysłu prezydenta w najbliższym czasie.
Wcześniejsze pomysły wykorzystania hangaru również spaliły na panewce. Kiedy okazało się, że ze względu na bardzo wysokie koszta nie powstanie lądowisko i zakupiony hangar nie zostanie na nim wykorzystany, pojawił się pomysł przekazania hali Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji. W pierwszej wersji hangar miał stanąć na bulwarach, gdzie jednak okazało się, że nie ma na niego miejsca. W drugim podejściu miał on zostać umiejscowiony za sztucznym boiskiem przy ul. Zjazd, od strony MPWiK. Pomysł był taki, żeby przechowywać w nim zimą łodzie.
- Okazało się, że nie ma chętnych na to, by korzystać z takiej usługi. Poza tym należałoby tam zakupić dźwigar do rozładunku łodzi z samochodów i umieszczania ich w hangarze, co oznaczałoby kolejny koszt. Dalszy koszt to utrzymanie hangaru i jego ochrona, jeśli miałyby w nim być przechowywane łodzie. Doszliśmy do wniosku, że MOSiR musiałby dokładać do hangaru ze swojego budżetu i zrezygnowaliśmy z jego pozyskania - informuje dyrektor Sławomir Grygo.
Jest jeszce opcja przekazania hangaru MPGKiM, który byłby w stanie własnymi siłami ustawić go na swoim terenie i wykorzystać na swoje potrzeby. Czy prezydentowi Mariuszowi Chrzanowskiemu uda się zagospodarować to "kukułcze jajo", jakim okazuje się hangar? Jakieś pomysły są, zarówno stare, jak i nowe. Na razie prezydent liczy na wsparcie radnych przy rozwiązaniu tego problemu, a konstrukacja za ponad 100 tys. wciąż leży i czeka.