Przez nasz kraj przetoczyła się fala krytyki i współczucia w związku z tym, co wydarzyło się we wsi Kwik w powiecie piskim. Krowy w jednym z gospodarstw były zaniedbane do tego stopnia, że tonęły we własnych odchodach. Część z nich nie przeżyła. Te, które znajdowały się w lepszej kondycji, zostały przewiezione do prywatnego gospodarstwa w Nowych Chlebiotkach w powiecie białostockim.
W miniony weekend (19-21.08) inspektorzy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals, policja, weterynarze i lokalny samorząd interweniowali w jednym z gospodarstw we wsi Kwik (powiat piski).
Ratowali krowy, które tonęły we własnych odchodach. Przeżyło ok. 50 krów, niestety wiele z nich było w tragicznym stanie.
Lekarz weterynarii, żeby przerwać ich cierpienie, podjął decyzję o eutanazji 5 zwierząt.
Właścicielka gospodarstwa oraz jej syn zostali tymczasowo aresztowani na 2 miesiące - taki środek zapobiegawczy zastosował wobec nich sąd.
Zwierzętami w najgorszym stanie zajmuje się OTOZ Animals. Organizacja zbiera pieniądze na ich leczenie. Natomiast krowy, które znajdowały się w lepszej kondycji, trafiły do jednego z gospodarstw w powiecie białostockim (miejscowość Nowe Chlebiotki).
Fot. OTOZ Animals