Zdaniem ekspertów to największy kryzys lekowy w dobie III RP i całej Europy. Wybuch tego lipcowego kataklizmu farmaceutycznego pokazuje słabość światowych koncernów, a także państwowych służb zdrowia, które przez ukrócenie dostaw chińskich, całkowicie nie poradziły sobie z problemem i zostawiły swoich chorych obywateli na pastwę losu, szczęścia i potrzebę przetrwania. Od wybuchu kryzysu minęły już ponad trzy tygodnie, dlatego jako redakcja postanowiliśmy sprawdzić, czy w łomżyńskich aptekach zasoby leków zostały już uzupełnione.
W drugim tygodniu lipca, mimo zapewnień ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, polskim pacjentom brakowało już ponad 500 leków, zwłaszcza preparatów tarczycowych, diabetologicznych, kardiologicznych, neurologicznych czy nawet onkologicznych. Ministerstwo Zdrowia, oprócz próby uzupełnienia zapasów, uruchomiło nawet specjalną infolinię, na której można uzyskać informację dotyczącą ilości danego leku w okolicy pacjenta.
I jak się okazało, stan zasobów medykamentów się poprawił. Dzięki komentarzowi udzielonemu przez Aptekę Na Dwornej, dowiedzieliśmy się, że leki przeciwtarczycowe jak Euthyrox czy przeciwcukrzycowe jak Metformax, pojawiły się w zasobach łomżyńskich aptek, choć nie we wszystkich dawkach.
Kryzys zatem wydaje się powoli wygaszany, a życie pacjentów na szczęście zabezpieczone. Jednocześnie należy stwierdzić, że w Łomży nie spotkano się z większymi komplikacjami zdrowotnymi, które mogłyby wynikać z pustych zasobów aptekarskich, przez co radośnie możemy potwierdzić, że problem ten dosyć szerokim łukiem ominął nasze miasto.
Hubert Norowski