"Marsz dla życia" zorganizowany przez katolickie organizacje z Łomży przeszedł dziś ulicą Dworną od katedry do klasztoru sióstr Benedyktynek. Jak przyznają organizatorzy, marsz zorganizowany został głównie po to, żeby przeciwstawić się tzw. "czarnym marszom" organizowanym w całym kraju przez środowiska przeciwników całkowitego zakazu aborcji.
- Marsz życia, który dzisiaj obywa się w Łomży, jest taką odpowiedzią na sytuację, która się dzieje w Polsce, szczególnie "czarne protesty", różne zachowania polityków, odpowiedzi różnych osób moim zdaniem nie rozumiejących do końca życia. My tutaj ten marsz zorganizowaliśmy po to, żeby podkreślić, że chcemy otoczyć troską życie od chwili poczęcia do naturalnej śmierci - tłumaczył dr Tadeusz Kowalewski, jeden za organizatorów dzisiejszego marszu.
W marszu uczestniczyło około 200 osób, które po południowej mszy w katedrze przeszły ulicą Dworną do klasztoru sióstr Benedyktynek, gdzie od około sześciu lat znajduje się "okno życia". Właśnie w sąsiedztwie okna zebrani wysłuchali wystąpień po czym udali się na wspólną modlitwę.
Na marszu nie mogło zabraknąć poseł Bernadety Krynickiej, która otwarcie mówi o swoich poglądach i dziś przyszła je również zademonstrować. Posłanka podkreśla, że według niej aborcja nie powinna być dopuszczalna, ale też państwo powinno zapewnić pełną opiekę matkom i ich dzieciom.
- Mam nadzieję, że Polska będzie krajem wolnym od aborcji i do tego dojdzie tylko najpierw muszą być przygotowania. Tak, jak zapowiedziała pani premier Beata Szydło, musi być program pomocowy, musi być wsparcie dla osób niepełnosprawnych, dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi, wsparcie rządowe dla matek, które spodziewają się dziecka niepełnosprawnego i dostaną to wsparcie, gdy się zdecydują na urodzenie dziecka - podkreślała poseł Bernadeta Krynicka.