Reklama

"Niech przyjmą mojego tatę, mój tata się dusi..." [VIDEO]

20/03/2020 18:54

- Po tym, jak się dowiedzieli, że mój tata został w piątek wypisany ze szpitala - nikt nie chciał taty przyjąć - mówiła dzisiaj rozżalona mieszkanka, opisując co spotkało ją i jej ojca w związku z przekształceniem Szpitala Wojewódzkiego w Łomży w szpital zakaźny. - Zaczęłam tutaj krzyczeć, płakać i prosić o pomoc (...) Ten szpital był jego jedynym ratunkiem, bo nie leczyliśmy go nigdzie, tylko tutaj, a teraz zostaliśmy z niczym - żaliła się zrozpaczona córka. Dzisiaj (20.03) przed szpitalem ponownie zebrała się grupa osób, sprzeciwiających się przekształceniu placówki w jednoimienny szpital zakaźny.

Dzisiejsze spotkanie przed łomżyńskim szpitalem nie było manifestacją, którą oglądaliśmy w miniony poniedziałek. Tym razem mogliśmy usłyszeć różne słowa, opowieści i komentarze odnośnie tego, co wydarzyło się w tym tygodniu.

Mocno wybrzmiał głos kobiety, która żaliła się jak wiele problemów przyniosło jej i jej ojcu przekształcenie jedynego szpitala w Łomży.

- Ten szpital był jego jedynym ratunkiem, bo nie leczyliśmy go nigdzie, tylko tutaj, a teraz zostaliśmy z niczym - mówiła.

Inna kobieta stwierdziła, że zamknięcie naszego szpitala to skazanie ją na "eutanazję".

Reklama

- Do szpitala łomżyńskiego ja mogłam przyjechać taksówką (...) Do Zambrowa ja taksówką nie pojadę, po prostu z tego powodu, że mnie na to nie stać. Jestem osobą samotną, niepełnosprawną w stopniu znacznym z niezdolnością do samodzielnej egzystencji. Może mi zechce powiedzieć pan wojewoda - nie wiem kto zdecydował - co mamy robić? - pytała kobieta. - Prawdopodobnie patron naszego szpitala, kardynał Wyszyński, też byłby przeciwko zamknięciu tego szpitala, jestem tego prawie pewna.

Posłuchajcie, co mówili zgromadzeni przed szpitalem mieszkańcy! [VIDEO]

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości