Do końca tego sezonu grzewczego mieszkańcy bloku przy ul. Spokojnej 7b już nie rozpalą w domowych piecach. Wciąż nie wiadomo bowiem, dlaczego w mieszkaniach ulatnia się czad. Do końca zimy będą musieli ogrzewać się piecykami elektrycznymi i cierpliwie czekać na przyłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej.
Decyzja o wygaszeniu palenisk w klatce bloku przy ul. Spokojnej zapadła w nocy z czwartku na piątek. To wtedy czujniki zamontowane w mieszkaniach uruchomiły się kilkukrotnie, alarmując o podwyższonym stężeniu tlenku węgla. Jedna z nastoletnich lokatorek zaczadzonego mieszkania musiała zostać przewieziona do szpitala (pisaliśmy o tym tu: http://www.mylomza.pl/home/lomza/item/6101-tragedii.html).
- W tak krótkim czasie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, dlaczego w tym konkretnym mieszkaniu dochodzi do uwalniania się czadu- mówi Arkadiusz Kułaga, dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. W ubiegłym roku dokładnie w tym samym mieszkaniu czad zabił 80-letnią kobietę. - Dlatego podjąłem decyzję, że piece zostają wygaszone do końca tego sezonu grzewczego- informuje.
W piątek i sobotę pracownicy MPGKiM dostarczyli do mieszkań piecyki elektryczne. Do końca zimy to one mają ogrzewać mieszkańców ul. Spokojnej.
- Mam świadomość tego, że rachunki za ogrzewanie elektryczne będą wyższe. Ale zużycie prądu będziemy monitorować i indywidualnie rozmawiać z mieszkańcami, czy mogą partycypować w ich pokryciu- zapewnia Kułaga.
Po zimie powinny już zaś ruszyć prace nad przyłączeniem trzech bloków przy ul. Spokojnej do miejskiej sieci ciepłowniczej.
Za pomocą pieców w dalszym ciągu ogrzewanych jest w Łomży kilkaset mieszkań. MPGKiM do tej pory zamontował ok. trzystu czujników informujących o podnoszącym się stężeniu zabójczego tlenku węgla.