Reklama

Po Młodemu – o Galerii Narew

24/08/2013 08:50

Galerii Narew nie ma. Niezaprzeczalny fakt. I nic nie wskazuje na to, że się pojawi. Czy kiedy dwa lata temu wmurowywano kamień węgielny pod jej budowę pomyślałby ktoś o takim przebiegu zdarzeń? Raczej nie. W galerii z rzeką w nazwie jak dotychczas utopiono nadzieje. Przede wszystkim na nowe drogi i kino. Te z nurtem czasu odpływają coraz dalej. Nie wiadomo gdzie.

Trzeba nie lada optymizmu, aby myśleć, że wir zdarzeń potoczy się inaczej, niż umoczeniem inwestycji. Sytuacji nie zmieni powódź maili i konferencji prasowych o planowanym rozpoczęciu prac. Ludziom nie zrobią wody z mózgów. Mimo tego, nie byłbym sobą bez dywagacji na temat powodów braku „Narwi” na Bawełnie.

Co, jeśli tak po prostu wykonawcy zapomnieli o galerii? Dla nich jest kolejnym interesem. Może niewiele znaczącym. Zysków nie przyniesie, więc się nie opłaca. Mają na czym zarabiać, a tu nie zapełnią portfeli. Nie uzyskają przecież nawet kropli w morzu potrzeb finansowych. Już wyleciały im z głowy postawione betonowe słupy. Ot, zwykłe zapominalstwo. Każdemu się zdarza.

Reklama

Płynąc nurtem kolejnej myśli dotrzemy do wątku bardziej interesującego. Jak wiadomo, Narew płynie w korycie. Stąd wniosek, że poprzez danie centrum handlowemu nazwy rzeki, ludzie za nią odpowiedzialni chcieli się do niego dorwać. W jaki sposób? W tym momencie sprawdziliby się eksperci od tworzenia teorii spiskowych. Dla poszukiwaczy intryg to woda na młyn. Domysłów pojawi się więcej niż wspomnianych słupków.

Wystające z ziemi wypustki same w sobie mają wartość. Wystarczy postawić poprzeczne na już ulokowanych i za dwa tysiące lat zostaną atrakcją na miarę Stonehenge. Mini wersja brytyjskiej budowli z okresu neolitu jak się patrzy. Ktoś zamiast niepotrzebnego nikomu zbioru sklepów chciał stworzyć galerię sztuki pod chmurką. Chytrze, ale jakże szczytnie.

Reklama

W zasadzie już nikt nie zastanawia się nad źródłem niepowodzenia Galerii Narew.  A tę porażkę widać gołym okiem. Niewykluczone, że inwestorzy spróbują drugi raz podejść do budowy. Tyle, że do tej samej galerii podobno nie wchodzi się dwa razy.

_ _ __ _ _ _ _ __ _ _ _ _ __ _ _ __ __ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _

Młody

Treści prezentowane w tej publikacji nie są oficjalnym stanowiskiem portalu MyLomza.pl, ani nie mogą być z nim utożsamiane. Całkowitą odpowiedzialność za treść ponosi autor (do wiadomości red.).

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości