"Lech Kołakowski, który wrócił do PiS witany kwiatami przez samego prezesa, nagle znalazł pracę lepiej płatną, niż ta w Sejmie" - informuje "Newsweek". Okazuje się, że łomżyński parlamentarzysta pracuje teraz w... Banku Gospodarstwa Krajowego, czyli jedynym banku w całości należącym do państwa.
Na początku lipca Lech Kołakowski niespodziewanie wrócił do klubu Prawa i Sprawiedliwości. Z informacji podanych przez "Newsweek" wynika, że w lipcu złożył też oświadczenie o rezygnacji z poselskiego uposażenia. Taka świadoma rezygnacja z poselskiej pensji oznacza, że od tej pory poseł otrzymuje jedynie dietę, czyli niespełna dwa i pół tysiąca złotych.
"Posłowie niezbyt często rezygnują z poselskich pensji. Robią to tylko w przypadkach kiedy mają dobrze prosperujący własny biznes, albo pracę za znacznie większe pieniądze" - czytamy w "Newsweeku"
Reklama
Co się stało, że poseł Lech Kołakowski zrezygnował z uposażenia? Dziennikarze postanowili przyjrzeć się sprawie i... znaleźli nowe miejsce pracy parlamentarzysty.
"Po kilku dniach poszukiwań udało nam się znaleźć posła Kołakowskiego. W Banku Gospodarstwa Krajowego. Tak się składa, że to jedyny bank w całości należący do Skarbu Państwa. Jego prezesem jest od 5 lat Beata Daszyńska-Muzyczka. Specjalistka od bankowości wcześniej związana z bankiem BZ WBK, którego prezesem był Mateusz Morawiecki - czytamy.
Reklama