Grudniowe spotkania prezydenta Mieczysława Czerniawskiego z mieszkańcami kosztowały miasto niespełna 500 złotych. Większość prac związanych z ich organizacją, jak wynika z wyjaśnień prezydenta, wzięli na siebie administratorzy osiedli. Włodarz odpiera zarzuty, by spotkania były elementem wczesnej kampanii wyborczej.
Chodzi o trzy posiedzenia, jakie Mieczysław Czerniawski i jego zastępcy odbyli z mieszkańcami Łomży w połowie grudnia. Aby porozmawiać o planie budżetu na ten rok i ważnych inwestycjach, spotkali się z łomżyniakami w siedzibie spółdzielni Perspektywa, szkole Drzewnej i SP nr 5 (pisaliśmy o tym tu: http://mylomza.pl/home/lomza/item/5769-antykampania.html).
Spotkania szybko zostały przez niektóre środowiska ocenione jako część kampanii wyborczej za pieniądze podatników. Taką kwestię podniosła m. in. radna Elżbieta Rabczyńska, pytając o koszt i cel ich organizacji.
W odpowiedzi na interpelację radnej Rabczyńskiej, prezydent sprzeciwił się określeniu spotkań mianem kampanii wyborczej.
- Nie można mówić o kampanii, kiedy urzędujący prezydent miasta spotyka się z mieszkańcami w celu omówienia spraw bieżących- przekonuje. - Nie padły do tej pory żadne deklaracje dotyczące kandydowania w wyborach.
Grudniowe wyjścia prezydenta do mieszkańców kosztowały nieco ponad 489 złotych. To kwota, jaką trzeba było zapłacić za wydruk zaproszeń i ulotek informacyjnych.
- Zaproszenia zostały dostarczone do wszystkich administratorów osiedli (...). Forma i zakres kolportażu zależały wyłącznie od ich decyzji- przekazuje Mieczysław Czerniawski.