Prokuratura Okręgowa w Łomży, która prowadzi sprawę pożaru, do którego doszło 1 marca przy Alei Legionów, uzyskała kolejną ekspertyzę biegłego. Tym razem ekspert z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie zbadał znalezione na miejscu szczątki kanistra.
– W wyniku przeprowadzonych badań w obrębie nadesłanego materiału dowodowego nie stwierdzono obecności łatwopalnych płynów ropopochodnych ani innych płynów łatwopalnych bądź ich pozostałości – przekazała Dorota Leszczyńska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łomży.
Prokurator wskazała również, że w obrębie materiału dowodowego nie stwierdzono obecności substancji mogących wchodzić w skład materiałów pirotechnicznych lub wybuchowych.
Biegły potwierdził to, co podejrzewała prokuratura – że znalezione na miejscu resztki kanistra nie miały nic wspólnego ze wznieceniem pożaru. Jak wynikało z pierwszej opinii biegłego z zakresu pożarnictwa, najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie.
– Ognisko pożaru znajdowało się wewnątrz obiektu określanego w sprawie jako „blaszak”, w jego prawej części, bezpośrednio przylegającej do ściany warsztatu samochodowego. Do zapalenia składowanych w szopie materiałów wystarczyło punktowe źródło ognia (zapalniczka, zapałka, mała raca itp.), a nie można wykluczyć użycia płynu łatwopalnego w celu intensyfikacji spalania – napisał w swojej opinii biegły.
Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku art. 163 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego, który stanowi, że ten, kto sprowadza zdarzenie zagrażające życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mające postać pożaru, podlega karze do 10 lat pozbawienia wolności.
– Cały czas prowadzimy czynności celem wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia i przede wszystkim ustalenia sprawcy czynu – zapewniła prokurator Dorota Leszczyńska.