Reklama

Przystanek w drobny mak. Pechowy trening 34-latka [NAGRANIE]

21/04/2026 12:44

Centrum Łomży, poniedziałkowe popołudnie, godzina 17. Ludzie wracają z pracy, ktoś idzie na zakupy. Wśród nich funkcjonariuszka łomżyńskiej policji, która akurat ma wolne i spędza czas z dzieckiem. Spokój pryska, gdy na horyzoncie pojawia się 34-latek, który za nic ma miejską infrastrukturę i dobre obyczaje.

Mężczyzna najwyraźniej uznał, że ściana wiaty przystankowej to idealny worek treningowy. Zaczął w nią kopać z furią, aż w końcu – po kolejnym uderzeniu – szkło poddało się i z hukiem rozsypało w drobny mak. Widząc, co narobił, wandal po prostu odwrócił się na pięcie i próbował zniknąć między blokami.

Policjantka nie zamierzała jednak odpuścić. Mimo że była po służbie i pod opieką miała dziecko, zachowała zimną krew. Ruszyła za mężczyzną, jednocześnie będąc na linii z kolegami z wydziału kryminalnego. Prowadziła ich "na plecy" uciekiniera, aż do jednego z pobliskich osiedli.

Reklama

Tam 34-latek wpadł w ręce mundurowych. Okazało się, że to "stary znajomy" łomżyńskich stróżów prawa – na koncie ma już sporo podobnych wyskoków. Tym razem też nie był trzeźwy. Badanie wykazało ponad promil alkoholu w organizmie, ale wynik to jedno, a stan faktyczny drugie. Z zatrzymanym trudno było się w ogóle dogadać; bełkotał, miał problem z utrzymaniem pionu i nie potrafił wykrztusić ani jednego sensownego słowa wyjaśnienia.

Policjanci zatrzymali go do wyjaśnienia sprawy. Teraz śledczy ustalają zakres jego odpowiedzialności karnej. 

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości