Kto by pomyślał, że idąc na basen, można będzie przy okazji odbyć podróż do roku 1934, kiedy łomżyński stadion był trzecim co do wielkości w Polsce? W miniony piątek w Parku Wodnym przy ul. Wyszyńskiego oficjalnie otwarto Strefę Historii Łomżyńskiego Sportu.
Do tej pory, żeby zobaczyć kawałek sportowej historii miasta, trzeba było się natrudzić. Izba Historii, powołana dekadę temu (w 2014 roku) przez pasjonatów: Czesława Rybickiego, Karola Łebkowskiego, Henryka Pestkę i Sławomira Grygo, mieściła się na stadionie. Część eksponatów leżała w sali VIP, część na korytarzach administracji. Dla przeciętnego kowalskiego – raczej niedostępne.
– Zastanawiałam się, co zrobić, żeby ta cudowna historia motywowała młode pokolenia, a nie tylko kurzyła się w zamknięciu – tłumaczyła Bernadeta Krynicka, dyrektor MOSiR-u.
Reklama
Rachunek był prosty: stadion odwiedzają głównie kibice w dni meczowe, a przez Park Wodny przewija się nawet 700 osób dziennie.
Bokserskie rękawice i mecz z Hapoel Tel Awiw
Teraz każdy, kto czeka na dziecko kończące lekcję pływania, może rzucić okiem na to, jak Łomża kopała, biegała i boksowała sto lat temu. A jest na co patrzeć. W gablotach wylądowały m.in. rękawice bokserskie Franciszka Sipowskiego „Cebuli” – postaci, o której starzy łomżyniacy wciąż opowiadają legendy. Są pamiątki po Celinie Jesionowskiej, , naszej siedmiokrotnej mistrzyni Polski, jednej z najwybitniejszych postaci polskiej lekkiejatletyki.
Kamil Walczyk, wicedyrektor ośrodka, zachęcał, by przystanąć przy kalendarium. Można się z niego dowiedzieć, że zorganizowany sport w Łomży to nie sprawa ostatnich lat, ale tradycja sięgająca 1890 roku. Mało kto pamięta, że w 1934 roku na mecz przyjechał tu Hapoel Tel Awiw, a nasz stadion nad Narwią był wtedy jednym z najnowocześniejszych obiektów w kraju – z bieżnią i kortami.
Wspomnienie tych, którzy odeszli
Piątkowe spotkanie zgromadziło nie tylko oficjeli. Pojawiły się legendy łomżyńskiego sportu. W ich imieniu głos zabrał Karol Łebkowski – były zapaśnik i sędzia klasy międzynarodowej. Dziękował krótko: za pamięć. Bo ta w sporcie bywa ulotna.
Momentem, który uciszył gwar rozmów, była minuta ciszy. Wspomniano ludzi, bez których łomżyński sport i samorząd wyglądałyby zupełnie inaczej. Mieczysława Czerniawskiego, byłego prezydenta, Elżbietę Gronostajską, która latami pracowała w MOSiR-ze, oraz Czesława Rybickiego – człowieka, który tę Izbę Historii wymarzył i współtworzył, a którego nie ma już wśród nas.
Przystanek w biegu
Prezydent Mariusz Chrzanowski, obecny na otwarciu, przyznał, że to był dobry rok dla łomżyńskiego sportu, ale to właśnie takie inicjatywy budują tożsamość.
– Tu dużo osób korzysta z pływalni, więc na pewno będzie okazja, żeby choć przez chwilę zatrzymać się przy tych gablotach – mówił.
Strefa Historii na I piętrze Parku Wodnego jest już otwarta. Nie trzeba biletu, wystarczy wejść i spojrzeć na ścianę. Dyrekcja MOSiR zapowiada, że to nie koniec – ekspozycja ma żyć i się rozrastać.