Rekordowa ilość dwunastu milionów sprzedanych porcji lodów w tym roku - takim wynikiem może pochwalić się rodowity łomżanin Radosław Charubin, który wypłynął na szerokie wody biznesu, a jego lodziarnie działają na terenie całego kraju. LodyBonano to największa sieć franczyznowa lodziarni w Polsce. - Jestem urodzonym optymistą i staram się nie widzieć trudności a jedynie sytuacje, które należy rozwiązać aby dotrzeć do celu – przekonuje Charubin.
R: Panie Radosławie, wszyscy wiedzą, że jest Pan twórcą i właścicielem takich marek lodowych jak LodyBonano i „u Lodziarzy” Wytwórnia Lodów Polskich, jednak czy są to jedyne Pana firmy? Jak radzą sobie te przedsiębiorstwa ?
Radosław Charubin: Oczywiście, dwie z wymienionych marek – czyli LodyBonano oraz Wytwórnia Lodów Polskich „u Lodziarzy” to nasze projekty flagowe. Z racji tego, że oferują produkty klientom indywidualnym są najbardziej znane i rozpoznawane. Ale to nie jedyne przedsięwzięcia jakie realizujemy w branży lodowej.
Przygoda z lodami rozpoczęła się od uruchomienia pierwszej własnej lodziarni pod szyldem LodyBonano. Nazwę tę wymyślił mój tata , za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Po kilku miesiącach pracy we własnym punkcie dostrzegłem ogromny potencjał tkwiący w tym biznesie. Wpadłem więc na pomysł stworzenia sieci. Marzyłem o tym, by lodziarnie z szyldem LodyBonano działały w całej Polsce… od Bałtyku po Tatry. Od Przemyśla po Szczecin… I po kilku latach marzenie to udało się nam spełnić. Dziś LodyBonano to największa sieć lodziarni franczyzowych w Polsce. Co ciekawe, w tym roku wszystkie nasze lokale – a jest ich blisko 270 sprzedało łącznie 12 milionów porcji lodów!
Działając już dość mocno w branży lodowej zacząłem dostrzegać kolejne możliwości rozwoju tego biznesu. Uznałem m.in., że jednym ze sposobów na rozwinięcie, a zarazem zdywersyfikowanie biznesu jest uniezależnienie się od dostawców, od których kupowałem surowce do produkcji lodów. Wynikało to nie tylko z kwestii czysto ekonomicznych – bo w ten sposób mogłem być niezależny od cen dyktowanych przez hurtowników, ale niemniej ważna była kwestia jakości tych wyrobów. Tak powstała firma MultiIce zajmująca się wytwarzaniem komponentów do lodowych przysmaków. Z czasem w produkty MultiIce zaczęły zaopatrywać się również inne lodziarnie, a nie tylko te, działające w ramach stworzonej przeze mnie sieci.
Jednak do sprzedawania lodów potrzeba czegoś więcej – maszyn, które pracują w lodziarniach. Te, które początkowo wykorzystywaliśmy były dość awaryjne. Poszukiwałem różnych rozwiązań i możliwości, aż w końcu uznałem, że nie ma innego wyjścia niż zaprojektować i zbudować własne urządzenia, które w pełni będą spełniały moje wymagania pod względem wydajności jak i bezawaryjności. Tak powstała kolejna marka: Hard-Ice, która dziś posiada w swojej ofercie urządzenia do produkcji lodowych świderków, lodów włoskich, ale też np. granitory.
Następstwem rozwinięcia produkcji własnych wyrobów oraz maszyn było uruchomienie dodatkowego kanału dystrybucji tych produktów, w które mogliby zaopatrywać się lodziarze prowadzący niezależne punkty sprzedaży. W ten sposób uruchomiłem Ogólnopolskie Centrum Zaopatrzenia Lodziarni – Lodziarz.pl. To jednak więcej niż tylko hurtownia. To innowacyjne przedsięwzięcie, które m.in. dzięki współpracy z uczelniami wyższymi wdrożyło jedyny na świecie projekt polegający na przewidywaniu zapotrzebowania w towar w uwzględnieniu spodziewanej pogody. Jak wiadomo bowiem zapotrzebowanie na komponenty do lodów gwałtownie rośnie wraz z nastaniem ciepłych dni. W efekcie, w przededniu zapowiadanego przez synoptyków upalnego weekendu spływała lawinowa ilość zamówień, które co jasne, nie w każdym wypadku mogły być zrealizowane na czas. Po prostu – wszyscy nasi klienci w jednej chwili decydowali się na zakup produktów. Dzięki wdrożonemu rozwiązaniu problem ten udało się wyeliminować i w konsekwencji zamówienia są składane w sposób zrównoważony i planowy a ich realizacja odbywa się terminowo.
Jak powiedziałem, Lodziarz.pl to firma innowacyjna. I nie jest to frazes. Aktualnie przygotowujemy się do budowy nowego zakładu produkcyjnego, w którym będą wytwarzane wafle do lodów (to kolejny element polityki uniezależniania się od zewnętrznych kooperantów i dostawców). Jednak będą to tylko na pierwszy rzut oka zwyczajne wafle. Lodziarz.pl będzie je wytwarzał w oparciu o naturalne surowce roślinne - w tym także surowce poddane procesowi utylizacji – jak np. kawa.
W międzyczasie dostrzegłem kolejną niszę. Mianowicie na rynku od pewnego czasu dostrzegałem wyraźną tendencję wzrostu zainteresowania i popularności lodów rzemieślniczych. I choć brzmi to niemal jak historia z filmu, ale w zasadzie w tym samym czasie trafiliśmy na oryginalną, przedwojenną recepturę tworzenia lodów domowych. Otóż, we wsi Charubin mieszkała pani Helenka, która przed wojną przygotowywała wyśmienite lody korzystając ze swojej własnej receptury. Po wielu latach, jej wnuk, w trakcie remontu domu znalazł na strychu kuferek z różnymi rupieciami. Zaczął je przeglądać i co się okazało? Wśród pożółkłych dokumentów znajdował się odręcznie napisany przepis na lody autorstwa... babci Helenki. Już pierwsze próby odtworzenia lodów dały nam sygnał, że trafiliśmy na prawdziwą perełkę. Po wprowadzeniu odpowiednich modyfikacji związanych z technologią wytwarzania rzemieślniczych lodów uruchomiliśmy pierwszą lodziarnię pod szyldem Wytwórnia Lodów Polskich „u Lodziarzy” w Białymstoku, która z miejsca okazała się hitem. Pod lokalem codziennie ustawiały się gigantyczne kolejki. Zachęceni sukcesem poszliśmy za ciosem otwierając kolejny lokal w Augustowie i następne – w Łomży, Olsztynie, Suwałkach i Ełku. W ten sposób powstała kolejna sieć działająca na zasadach franczyzy. Jednak jest to franczyza wyjątkowa. Każdy kto do niej przystępuje staje się de facto prawdziwym, lodowym rzemieślnikiem i dzięki licznym szkoleniom z czeladnika zmienia się w mistrza. Sekretem popularności lodów jest ich skład. Używamy naturalnych i świeżych produktów. Jeśli kawa – to tylko brazylijska, jeżeli czekolada to tylko z Belgii. Tworzymy lody sezonowe w oparciu o owoce aktualnie dostępne na rynku i giełdzie rolnej. To daje nam możliwość tworzenia lodów unikalnych w smaku i pod względem jakości.
Popularność lodów wzrosła na tyle, że w 2018 roku uruchomiliśmy 30 nowych lokali, a łącznie działa ich już niemal 90 i to w całym kraju! Oprócz lokali stacjonarnych ogromną popularnością zarówno wśród naszych partnerów biznesowych jak i klientów cieszą się riksze. Nie są to jednak zwyczajne wózki z lodami. To przepiękne, artystyczne, wykonane na nasze specjalne zamówienie przez znanego na całym świecie konstruktora rowerów – Adama Zdanowicza – modele, jakich nie da się pomylić z innymi na ulicy. Zwierają liczne motywy ludowe budzące jasne skojarzenia z polskością, tradycją, naturą. Chcemy na każdym kroku podkreślać, że nie oferujemy gelatto – czyli oryginalnych lodów włoskich, bo takie można kupić tylko w słonecznej Italii i każdy wyrób tworzony w Polsce może jedynie oryginalne gelatto przypominać, ale nigdy nimi nie będzie. Korzystając z oryginalnego polskiego przepisu tworzymy lody Polskie! Szukamy też smaków regionów. Polska jest niesłychanie urozmaicona pod względem kultury i tradycji. W tym także tradycji określonych smaków. Np. w Białymstoku oferujemy lody o smaku sękacza, żubrówki czy sera korycińskiego. Wkrótce, podobnie będzie w innych częściach kraju – np. na Podhalu będą to lody o smaku… oscypka!
Nasz najnowszy pomysł to marka Lody PRL. To koncepcja oferowana niezależnie działającym lodziarniom, w której mogą oferować prawdziwe lody rodem ze słusznie minionej epoki. Lody charakteryzujące się smakiem i konsystencją, które przywodzą na myśl wspomnienia sprzed lat. Pierwszy, pilotażowy sezon tego pomysłu pokazał, że jest ogromne zainteresowanie i zapotrzebowanie lodziarni na tego typu produkty, dlatego od przyszłego roku intensywnie będzie rozwijać tę koncepcję.
Jednak moja działalność biznesowa nie sprowadza się wyłącznie do branży lodowej… Kilka lat temu wspólnie z bratem postanowiliśmy reaktywować – chociaż lepszym określeniem będzie – reanimować łomżyńskie kino Millenium. Uważaliśmy bowiem, że mieszkańcy Łomży w pełni zasługują na dostęp do nowoczesnego, komfortowego kina i nie muszą wcale jeździć do Białegostoku czy Olsztyna lub Warszawy. Po kilku miesiącach intensywnych i gruntownych prac modernizacyjnych uruchomiliśmy Nowe Kino Millenium. Postanowiliśmy jednak stworzyć kino szczególne, na najwyższym możliwym poziomie. W efekcie powstał multipleks, w którym nie ma miejsca na kompromisy względem jakości. Zainstalowaliśmy najlepszy w Polsce system dźwiękowy i wizualny, dzięki czemu kinomaniacy z niemal całej Polski mogą dziś tylko pozazdrościć Łomży kina, którego nie powstydziłby się Londyn czy Berlin.
Zawsze powtarzam, że aby osiągnąć sukces w biznesie należy zadbać o odpowiedni balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Oczywiście zapewnia mi to rodzina, z którą spędzam każdą wolną chwilę, ale nie tylko… Ważne, aby odnaleźć w sobie chęć do realizowania własnych pasji. Ich pielęgnowanie pozytywnie wpływa na każdy aspekt naszego życia. W moim wypadku to miłość do latania. Systematycznie staram się wygospodarować czas na to, aby wskoczyć za stery samolotu i wybrać się na podniebną „przejażdżkę”. To czas, kiedy mogę naładować akumulatory, przemyśleć wiele kwestii lub zwyczajnie oderwać się od codzienności. Drugą, pozabiznesową aktywnością, której się z chęcią oddaje jest zawodowy boks. Oczywiście nie staję w ringu i nie krzyżuję rękawic, bo raczej nie miałbym zbyt wielkich szans w pojedynku. Swoją pasję do boksu postanowiłem zrealizować w nieco inny sposób – zostając managerem bokserskim. Nawiązałem współpracę z niezwykle utalentowanym i perspektywicznym zawodnikiem – Pawłem Stępniem – którego wspieram w rozwoju kariery i jak na razie wszystko idzie zgodnie z założonym planem.
R: Jest pan rodowitym łomżaninem, czy któraś z firm działa na terenie rodzinnej miejscowości?
RCh: Oczywiście, że tak. Najlepiej zacząć od własnego podwórka. Nikt tak nie skrytykuje i nie podpowie jak ludzie, których się zna lub kojarzy. W Łomży oprócz kina Millenium działają Wytwórnia Lodów Polskich „u Lodziarzy” oraz LodyBonano. Są to jednak tylko lodziarnie, bo centrala firmy znajduje się w podbiałostockich Zaściankach.
R: Z jakimi trudnościami musiał się pan zmierzyć otwierając poszczególne firmy?
RCh: To ciekawe pytanie, bo to zależy od perspektywy. Jestem urodzonym optymistą i staram się nie widzieć trudności a jedynie sytuacje, które należy rozwiązać aby dotrzeć do celu… Jeśli ktoś widzi same piętrzące się problemy to szybko może się zniechęcić. Zwykle widzimy tylko górę kłód, które ktoś nam rzucił pod nogi i nijak nie możemy ani tej góry przeskoczyć, ani jej ominąć… W efekcie wiele osób rezygnuje. Ja natomiast zawsze staram się na taki stos wdrapać, bo z góry widać lepiej i dalej :) Po prostu, zawsze znajdzie się rozwiązanie każdej sytuacji. A dzięki temu zawsze jesteśmy mądrzejsi i bogatsi o określone doświadczenia. Nigdy nie jest tak, że „się nie da”. Wielu – zwłaszcza urzędników, których serdecznie i szczerze pozdrawiam – uważa, że „nie da się proszę pana”. Po otrzymaniu takiego komunikatu staram się znaleźć rozwiązanie i gdy wracam z nim z powrotem do takiej osoby moim oczom ukazuje się widok zdumionej twarzy, która przyznaje mi rację, mówiąc: „faktycznie – jednak się da”. Zatem w kontekście sytuacji, dla których należało znaleźć optymalne rozwiązanie, aby móc pójść dalej, faktycznie najwięcej zdarzało się tych dotyczących formalności– i to w zasadzie dotyczy wszystkich działalności.
R: Podlasie to region, z którego swego czasu emigrowało najwięcej Polaków. Jednak nie Pan. Dlaczego?
RCh: To akurat jest oczywiste… Bo tu się urodziłem, tutaj mieszkam i tutaj chcę robić biznes. Czuję się bardzo mocno wewnętrznie związany z naszym regionem i choć udało mi się zobaczyć już „kawałek” świata to zawsze z radością wracam na Podlasie. Oczywiście rozumiem osoby, które w poszukiwaniu lepszego życia emigrują za granicę wierząc, że tam, a nie tutaj – w Polsce, czy konkretnie na Podlasiu – mogą osiągnąć sukces i zarobić odpowiednie pieniądze. To prawda, co do zasady i generalnie, zarobki za granicą są wyższe niż w kraju, ale jest jedna rzecz. W Polsce również można zarabiać przyzwoite pieniądze, tworzyć i rozwijać biznes, realizować swoje marzenie o własnej firmie, tylko trzeba jednego – chęci. Nie chcę aby zabrzmiało to niegrzecznie. Nie chcę też nikogo oceniać, bo nigdy tego nie robię i szanuję każdego i decyzje innych ludzi, ale znam sporo osób, które wyemigrowały w poszukiwaniu lepszego życia na zachód Europy i pracują tam niezwykle ciężko. Jednak moim zdaniem, gdyby zostały i pracowały tu z podobną intensywnością to ich zarobki mogłyby być na podobnym poziomie. Trzeba przecież zauważyć, że owszem, pensje na zachodzie są wyższe, ale też droższe jest utrzymanie. Bilansując to wszystko można więc dojść do wniosku, że jeśli będę „zasuwał” od świtu do zmierzchu budując coś swojego od podstaw, wierząc w to i nie oglądając się na innych to wkrótce spotka mnie nagroda w postaci określonych zysków. Zawsze ciężko pracowałem, czasem niemal całą dobę. No jasne, że gdybym pracował w ten sposób na zachodzie zarobiłbym pewnie więcej (ale i więcej wydał). Jednak wysiłek się opłaca i warto spróbować swoich sił tutaj, na Podlasiu. To naprawdę fantastyczne miejsce nie tylko do życia ale i do pracy, trzeba tylko bardzo tego chcieć, mieć otwarty umysł, nie bać się ryzyka i wyzwań i odnaleźć niszę lub robić to, co naprawdę kochamy. W zasadzie nieustannie namawiamy rodaków, którzy wyemigrowali na „wyspy” do powrotu, bo tutaj czeka na nich gotowy koncept biznesowy w postaci naszych franczyz. To przecież w praktyce gotowa i sprawdzona w boju, działająca firma. Wystarczy podpisać umowę i działać na własny rachunek. A zarobki lodziarni mogą naprawdę być zbliżone do poziomu zachodniej pensji.