Co najmniej trzy uczestniczki niedawnych "spacerów kobiet" zostały wezwane na przesłuchania przez policję w Łomży. - Mam wrażenie, że na celu miało to zastraszenie nas, żebyśmy już więcej nie wpadli na pomysł tego, żeby zademonstrować swój sprzeciw w Łomży - mówi Alicja Łepkowska-Gołaś, która musiała stawić się na komendzie przy ul. Partyzantów, gdzie została przesłuchana w charakterze świadka.
"Spacery kobiet" były spontanicznym wyrazem sprzeciwu wobec decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który uznał aborcję wykonaną z powodu wad płodu za niezgodną z konstytucją. W Łomży odbywały się one na przełomie października i listopada. Za każdym razem uczestnikom bacznie przyglądali się funkcjonariusze łomżyńskiej policji.
- W takich kulminacyjnych momentach naszego protestu pojawiało się około pół tysiąca osób. Nikt z tej puli jak do tej pory nie odezwał się do nas, że dostał takie zawiadomienie. Zostały wskazane tylko trzy osoby w notatce służbowej, policyjnej - przekazuje uczestniczka spontanicznych spacerów.
Reklama
Alicja Łepkowska-Gołaś zaznacza, że podczas protestów nie dochodziło do żadnych incydentów, a wezwane uczestniczki nie były spisywane. Policja chciała jednak wiedzieć, czy to one były organizatorkami protestu.
- Trudno mi powiedzieć czym się kierowała osoba, która sporządzała notatkę służbową (...) Każdy z nas był współorganizatorem tego wyjścia, bo każdy szedł we własnym zakresie wyrazić swoje niezadowolenie z tego, co się w tej chwili dzieje.
Obecnie są to najprawdopodobniej jedyne wezwania, które otrzymały uczestniczki niedawnych spacerów kobiet.
- Szczerze przyznam, że nie przychodziło mi do głowy nigdy, że będę się musiała mierzyć z czymś takim. Na pewno jest to trochę deprymujące. Mam wrażenie, że na celu miało to zastraszenie nas, żebyśmy już więcej nie wpadli na pomysł tego, żeby zademonstrować swój sprzeciw w Łomży. Ja nie uważam, żebym robiła coś złego. W państwie demokratycznym, w którym póki co jeszcze jesteśmy, mamy prawo mówić o tym, co nas boli, mamy prawo demonstrować swoje niezadowolenie. Nie mamy wprowadzonego stanu nadzwyczajnego i mamy prawo się gromadzić - uważa Alicja Łepkowska-Gołaś.
Pytania o czynności związane ze "spacerami kobiet" zadaliśmy oficerowi prasowemu Komendy Miejskiej Policji w Łomży. W przesłanej nam odpowiedzi czytamy, że w ramach wystąpień społecznych skierowany został 1 wniosek o ukaranie wobec mężczyzny z artykułów: 65A KW, 51§ 2 KW oraz 54 KW w zw. z § 27 ust. 1 RRM. Prowadzone są również czynności wyjaśniające w kierunku art. 54 KW, który mówi nam, że "kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany". Na obecnym etapie policja nie informuje jednak o dotychczasowych ustaleniach.
Na pewno nie jest to jedyna taka sytuacja w Polsce. Z doniesień medialnych wynika, że podobne wezwania na przesłuchania przychodziły do uczestniczek innych spacerów, które na przełomie października i listopada odbywały się w wielu miejscach kraju.