To miało być zwyczajne czwartkowe popołudnie w centrum Łomży, ale kilka minut przed piętnastą spokój na ulicy Sienkiewicza przerwały strzały. Scenariusz brzmi jak z taniego filmu sensacyjnego, tyle że wydarzył się on naprawdę, rzut beretem od banku i biura poselskiego.
Wszystko działo się błyskawicznie. Jak relacjonują świadkowie, z przejeżdżającego, dużego samochodu ktoś oddał strzały w kierunku idącego mężczyzny. Aktualnie przebywa on już w szpitalu.l
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że napastnicy najprawdopodobniej nie używali ostrej amunicji, a wiatrówki. Nie zmienia to faktu, że w biały dzień, w miejscu, gdzie ludzie pobieraj ąpieniądze z bankomatu i idą po zakupy, doszło do brutalnego ataku.
Funkcjonariusze prawdopodobnie namierzyli już samochód, który pasował do opisu auta napastników – zostało ono zabezpieczone. Główne działania przeniosły się na ulicę Poznańską. Tam widać najwięcej radiowozów i mundurowych. Z tego, co udało nam się jeszcze nieoficjalnie dowiedzieć, policjanci zatrzymali już dwie osoby mogące mieć związek z tym zdarzeniem.
- Po 14.30 na chodniku przy ul Sienkiewicza w Łomży doszło do awantury między kobietą, a mężczyzna, po której kobieta wsiadła do auta, a mężczyzna odszedł. Po chwili z tego pojazdu w stronę mężczyzny padły strzały. Po kilkudziesięciu minutach policjanci zatrzymali ten samochód, a w środku kobietę i mężczyznę. Trwają czynności, które wyjaśnią szczegółowe okoliczności zdarzanie. Mężczyzna, w kierunku którego padły strzały został zabrany do szpitala. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że strzały padły najprawdopodobniej z pistoletu pneumatycznego - podkom. Karolina Wojciekian oficer prasowy KMP Łomża.