Artur Szpilka na wczorajszej gali Knockout Boxing Night 10 w Łomży dwukrotnie leżał na deskach, ale i tak wygrał na punkty walkę z Sergiejem Radczenko. Werdykt sędziów z Austrii wzbudził ogromne kontrowersje. Kibice i eksperci nazywają go "skandalicznym". Ich zdaniem Szpilka po prostu ten pojedynek przegrał. Polski bokser domaga się szybkiego rewanżowego pojedynku z Ukraińcem.
Po walce Szpilka w wywiadach przekonywał, że wygrał prawie każdą rundę na punkty. Był to dla niego powrót do kategorii junior ciężkiej. Wcześniej przez dekadę boksował w wadze ciężkiej. Szpilka wczoraj w Łomży odniósł swoje 23 zwycięstwo na zawodowych ringach (cztery razy schodził z ringu pokonany). Z kolei Radczenko swoim dorobku ma siedem triumfów i pięć porażek.
W mediach społecznościowych zawrzało. Dziennikarze sportowi wczorajszy werdykt sędziów nazywają skandalicznym.
Dziś rano na swoim Twitterze nieoczekiwanie głos zabrał sam bohater wczorajszej walki.
- Walki jeszcze nie widziałem. Nie jestem zadowolony z przebiegu i uważam, że rewanż to priorytet. Mam nadzieje, że jak najszybciej" - napisał Szpilka na Twitterze.
W innych pojedynkach gali Knockout Boxing Night 10 w Łomży efektowną wygraną odniósł Fiodor Czerkaszyn. Ukrainiec z polskim paszportem znokautował w 7. rundzie. Paweł Stępień pokonał jednogłośną decyzją Gearda Ajetovica (80-72, 80-72, 80-72), Kamil Bednarek pokonał jednogłośnie na punkty Iwana Muraszkina (59-55, 59-55, 59-55).