Reklama

Znaleźli węża na klatce schodowej

05/03/2014 10:00

W klatce schodowej jednego z bloków na łomżyńskiej Starówce mieszkańcy zauważyli węża. Przerażeni, powiadomili wszystkie możliwe służby. Ujęciem gada zajęli się strażnicy miejscy. Choć ostatecznie okazało się, że to niegroźny wąż zbożowy, wypadek odsłonił znacznie poważniejszy problem- nie istnieją przepisy mówiące, co w takiej sytuacji robić. Strażnicy zostali pozostawieni sami sobie...

Do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu w centrum Łomży. Wąż uciekł prawdopodobnie z terrarium- to gatunek, który na wolności występuje w Ameryce Północnej. Mieszkańcy bloku zauważyli go w klatce schodowej.

Odłowieniem zwierzęcia musieli zająć się strażnicy miejscy- to im, po przybyciu na miejsce, sprawę przekazała policja.

- To nie jest komfortowa sytuacja. Na początku nie wiedzieliśmy, jaki to gatunek węża, czy nie jest groźny- komentuje Bogdan Rutkowski, komendant Straży Miejskiej w Łomży.

Reklama

Problem udało się rozwiązać tylko dzięki prywatnej znajomości strażnika z właścicielem jednego ze sklepów zoologicznych na terenie miasta. To on poinstruował interweniujących, że to najpewniej wąż zbożowy i zgodził się przyjąć gada do sklepu. Do posiadania węża nie przyznał się żaden z mieszkańców bloku.

Poniedziałkowa sytuacja obnażyła brak wystarczających rozwiązań prawnych w przypadku ucieczki zwierzęcia mogącego uchodzić za groźne. Strażnikom nie pomogła policja, straż pożarna, ani lekarze weterynarii- bo żadna ze służb nie ma takiego obowiązku. Nikt nie ma też obowiązku przyjęcia węża czy pająka- bo i takie interwencje na terenie miasta zdarzały się.

Reklama

Łomżyńscy strażnicy powiadomili już Biuro Zarządzania Kryzysowego, że oczekują wsparcia- np. poprzez opracowanie schematu postępowania przy podobnej akcji. Najpewniej jednak go nie doczekają.

- Straż Miejska jest jedynym podległym prezydentowi organem, który w takiej sytuacji ma interweniować. Nie istnieją przepisy prawne, na podstawie których miałby powstać schemat postępowania angażujący inne służby- mówi Krzysztof Wróblewski, kierownik Biura Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności w Urzędzie Miasta w Łomży.

Reklama

W ubiegłym roku Straż Miejska zajmowała się pięcioma podobnymi przypadkami. Były to zarówno ucieczki zwierząt z terrariów, jak i np. przywiezienie węża pod maską samochodu, prosto z lasu. Gad wypełzł spod maski, kiedy kierowca zaparkował pod Galerią Stokrotka.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości