Kilka godzin trwała akcja wydobywania zwłok z dołu wykopanego w lesie za Krzewem. O podejrzeniu przestępstwa powiadomił policję przypadkowy obserwator. Po wszystkim okazało się, że alarm był poniekąd fałszywy. W lesie znaleziono bowiem zakopane zwłoki psa.
Przypadkowy obserwator zadzwonił do łomżyńskiej komendy policji w poniedziałek, 6. stycznia. Zrelacjonował, że był świadkiem niecodziennego zdarzenia.
- Do lasu podjechała półciężarówka. Z części przeznaczonej do przewożenia towaru, ktoś wyjął duży, owinięty w prześcieradło przedmiot i zakopał- przekazuje prokurator Dariusz Błażejczyk, szef Prokuratury Rejonowej w Łomży.
Do Krzewa pojechali policjanci i prokurator, pod którego nadzorem prowadzone były prace. Po odkopaniu świeżego dołu okazało się, że w prześcieradło zawinięte zostały zwłoki dużego psa.
- Przypadki telefonów od świadków zdarzenia są sporadyczne, często jednak informacje okazują się prawdziwe. Tym razem na szczęście alarm okazał się fałszywy, a żadne przestępstwo nie miało miejsca- mówi prokurator Błażejczyk.