Eryk Lubos przyjechał do Łomży na specjalny pokaz filmu “Tata” z jego udziałem w kinie Helios. - Znam Łomżę na pamięć - chwali się aktor. Okazuje się, że w naszym mieście artysta zdawał na prawo jazdy, aby móc znacznie lepiej wcielić się w rolę kierowcy tira.
Lubos w filmie Anny Maliszewskiej “Tata” gra Michała, który codziennie pełni dwie ważne role - kierowcy TIR-a oraz samotnego ojca wychowującego córkę Miśkę. Jego życie to długie godziny spędzone za kierownicą, ciągłe przemieszczanie się oraz dokuczająca samotność. Najważniejsze dla niego jest dotarcie na czas z ładunkiem. Kiedy jest w trasie, opiekę nad córką sprawuje jego ukraińska sąsiadka. Córka Michała i wnuczka sąsiadki, Lena, są najlepszymi przyjaciółkami, nierozłącznymi towarzyszkami zabaw. Gdy niania nagle umiera, Michał postanawia wziąć dziewczynki ze sobą w podróż na Ukrainę. Przymusowa wyprawa z dziećmi skłania go do stawienia czoła swoim demonom i odkrycia, co w jego życiu jest naprawdę najważniejsze.
Wyświetlony w ubiegłą sobotę w kinie Helios obraz Anny Maliszewskiej ze specjalnym udziałem aktora grającego główną rolę łomżyńska widownia przyjęła entuzjastycznie. Po projekcji filmu Eryk Lubos zdradził publiczności sekrety produkcji filmu “Tata”. Aby móc autentycznie wcielić się w rolę kierowcy tira zrobił prawo jazdy kategorii C+E właśnie w naszym mieście.
- Ja tu z zamkniętymi oczami jeżdzę - chwalił się Lubos, który jak sam przyznał, wielokrotnie musiał podchodzić do egzaminów, by ostatecznie w filmie usiąść za kółkiem wielotonowego Magnum.
Spotkanie z aktorem był także okazją do krótkiej dyskusji o stanie polskiej kinematografii.
- Teraz oczywiście producenci kombinują, żeby było mniej dni zdjęciowych, żeby było więcej scen robionych. Czyli im szybciej, tym lepiej. Ale to potem jest Patryk Vega! Bardzo znany reżyser, ceniony przede wszystkim za to, że w 15 dni można zrobić te badziewie, które robi! - podsumował na koniec spotkania Eryk Lubos.
Reklama
Więcej ciekawych historii w naszym materiale VIDEO! Zapraszamy!