Poseł Bernadeta Krynicka znalazła się w centrum uwagi mediów ogólnopolskich po tym, jak wpis dotyczący parlamentarzystki z Łomży opublikowała na swoim profilu FB Monika Olejnik. Posłanka trafiła nawet do "Szkła kontaktowego" TVN24, choć jak sama twierdzi, jest to burza w szklance wody.
Poszło o wypowiedź poseł Krynickiej podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia, gdzie rozważane było wprowadzenie możliwości korzystania z klauzuli sumienia przez fizjoterapeutów. Krynicka jako przykład sytuacji, w której fizjoterapeuta mógłby odmówić wykonania zabiegu, podała kobietę z wkładką domaciczną. Choć później próbowała wytłumaczyć, że chodziło jej o szerszy kontekst, nic to nie zmieniło. Wpadka medialna zaczęła żyć własnym życiem.
Pierwsza zareagowała znana dziennikarka Monika Olejnik, która na swoim Facebooku napisała: "Posłanka Bernadeta Krynicka (PiS) chce, by fizjoterapeuci mogli skorzystać z klauzuli sumienia - i odmówić zabiegu np. kobiecie z wkładką domaciczną. A co mężczyznami, którzy biorą viagrę?".

Wpis rozszedł się po Facebooku lotem błyskawicy. Kilka tysięcy udostępnień i kolejne tysiące komentarzy spowodowały, że nikt już nie chciał słuchać tłumaczenia posłanki, że fizjoterapeuta może odmówić wykonania zabiegu osobom chorym z różnymi implantami, jeżeli zagrażałoby to zdrowiu bądź życiu.
Cóż, wygląda na to, że nasza parlamentarzystka wciąż jeszcze musi się uczyć. Właśnie nabyła kolejne doświadczenie, że kilka słów nie do końca przemyślanych szybko może zostać podchwyconych przez media. Choć z drugiej strony, stara zasada polityków mówi, że nie ważne co mówią/piszą. Ważne, żeby nie przekręcali nazwiska. A talent do wzbudzania zainteresowania mediów swoją osobą ma pani poseł nieprzeciętny. Tomasz Jachimek, komentator w programie "Szkło kontaktowe" nazwał "pielęgniarkę z Łomży" "talentem medialnym".
Poniżej fragment programu TVN24 z poseł Bernadetą Krynicką w roli głównej: