Po świętach Wielkanocnych kierowców czeka zimny prysznic. We wtorek, 7 kwietnia, na drogę łączącą Stare Kupiski z Jednaczewem wjedzie ciężki sprzęt. To koniec jazdy „na pamięć” i początek wielkiej przebudowy, która na kilkanaście miesięcy zmieni codzienne nawyki mieszkańców gminy Łomża.
Stara, wysłużona nawierzchnia pójdzie pod frezarkę. Chodzi o blisko 1,2-kilometrowy odcinek, który do tej pory mocno odstawał od standardów – zwłaszcza w porównaniu do nowoczesnego, 800-metrowego fragmentu wybudowanego przy okazji Via Baltiki. Teraz drogowcy „dociągną” nową jakość aż do skrzyżowania z ulicami Łomżyńską i Szkolną w samym Jednaczewie.
Przede wszystkim będzie szerzej. Jezdnia z trwałego betonu asfaltowego ma mieć równe 6 metrów szerokości. Ale to nie wszystko – obok powstanie oddzielna droga dla rowerów, co z pewnością ucieszy fanów jednośladów, którzy do tej pory musieli ryzykować jazdę między autami. Na deser: nowoczesne oświetlenie (od ul. Łomżyńskiej do ul. Świętojańskiej) oraz przebudowa trzech skrzyżowań. Ma być po prostu bezpieczniej.
Zanim jednak poczujemy komfort, musimy przygotować się na spore zamieszanie. Od 7 kwietnia droga zostanie całkowicie wyłączona z ruchu. Wyjątek zrobiono tylko dla rolników, którzy muszą jakoś dojechać do swoich pól. Pozostali kierowcy muszą kierować się na objazdy:
Dzień później, 8 kwietnia, zmiany odczują pasażerowie transportu zbiorowego. Linia łącząca Stare i Nowe Kupiski przez Jednaczewo zmieni trasę – autobusy pojadą przez ul. Leśną. Rodzice dzieci dojeżdżających do podstawówki w Nowych Kupiskach muszą uzbroić się w cierpliwość, bo czas dojazdu na pewno się wydłuży. Warto zerknąć na nowe rozkłady jazdy, żeby nie zostać na przystanku.
Cała operacja kosztuje niemało, bo blisko 6 milionów złotych. Gmina Łomża zabezpieczyła na ten cel ponad 2,6 mln zł z rządowego funduszu, a resztę dokłada z własnej kasy. Wykonawcą jest lokalne Przedsiębiorstwo Budownictwa Komunikacyjnego z Łomży, które pracuje w systemie „zaprojektuj i zbuduj”.
Finał prac przewidziano na 2027 rok. Do tego czasu pozostaje nam zdjąć nogę z gazu, uważać na znaki i pamiętać: żeby było ładnie, najpierw musi być trochę kurzu i hałasu.