Do Ratusza wpłynął wniosek o odwołanie Bernadety Krynickiej z funkcji dyrektora Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. Cała sprawa związana jest ze sporem o wysokość opłat na miejskim targowisku. Dyrektor Krynicka odpiera zarzuty i zaznacza, że dołączone do wniosku podpisy budzą poważne wątpliwości, zaś akcja ich zbierania miała być prowadzona za pośrednictwem facebooka. – Gotowa jestem złożyć wniosek do sądu – mówi.
Przypomnijmy: z wnioskiem o zmianę wysokości stawki opłaty targowej z 1 zł do 2 zł za 1 m.kw. terenu zajętego pod stoisko wystąpiło Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej ZB w Łomży. Wpływy z dotychczasowych opłat targowych nie pokrywały bowiem bieżących kosztów utrzymania targowiska. Rada Miejska zgodziła się na nowe stawki i przyjęła w maju stosowną uchwałę. Część z kupców nie zgodziła się jednak z nowymi zasadami, przez co na targowisku wytworzył się konflikt. Więcej: Jakie opłaty na targowisku w Łomży?
Do władz miasta wpłynął właśnie wniosek o odwołanie Bernadety Krynickiej z funkcji dyrektora Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. Do wniosku o odwołanie zostały dołączone podpisy, które – zdaniem dyrektor Krynickiej – budzą wątpliwości. Sama akcja ich zbierania miała być prowadzona za pośrednictwem facebooka.
- Trudno uwierzyć tym podpisom, które są pod tym wnioskiem – to po pierwsze. Zobaczycie państwo jak wyglądają te podpisy i kto się pod tym podpisywał. Wniosek złożył człowiek z Drozdowa, o odwołanie, rzekomo popierani są przez mieszkańców Łomży, czego nie widać w tych podpisach, bo podpisy są niewiarygodne. Te podpisy są – widać – część robionych tą samą ręką – mówi dyrektor Bernadeta Krynicka. - Takie retoryczne pytanie – czy mieszkańcy Łomży chcą finansować kupców z Drozdowa, Kalinowa i okolicy, i płacić za utrzymanie targowiska, za to że oni mają możliwość tam handlowania? (…) tak naprawdę gotowa jestem złożyć wniosek do sądu w związku ze znieważeniem mojej osoby.
O antagonizmach na targowisku mówi nam kierownik Marek Borawski, kierownik Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Miejskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży.
- Część kupców nie zgadza się z opłatą, próbuje wpłynąć na innych, którzy chcą normalnie handlować, normalnie płacić, normalnie funkcjonować – stwierdza Borawski, który jak przyznaje sam padł ofiarą jednego z kupców. - Byłem zastraszany, w tej chwili sprawa jest już w prokuraturze – zwierza się kierownik ZGM.
W ostatnim czasie w podobnych sprawach interweniowała już kilka razy Straż Miejska.
- Mam apel do wszystkich kupców o kulturalne zachowywanie się. Zwiększy to na pewno ilość osób na targowisku, bo nie oszukujmy się, nikt nie chce słuchać wyzwisk miedzy kupcami, albo jak miała miejsce sytuacja – rzucania pomidorami w innych – dodaje Marek Borawski.
Reklama
Szczegóły w materiale VIDEO
P.S. Przed naszą kamerą ostatecznie nie wystąpili kupcy, którzy wcześniej deklarowali taką chęć.