Muzyka jest językiem uczuć, emocji i historii. Jednak nie wszystkie historie są opowiedziane w piosenkach, a niektóre z nich ukrywają się za kulisami, czekając na odpowiednią chwilę, by ujrzeć światło dzienne. Taką historię miłości do swojej żony Barbary opowiedział nam Tadeusz Walewacz, muzyk z Łomży, który wczoraj zaprezentował swoje piosenki na koncercie "Historia Wielkiej Miłości" w Hali Kultury w Łomży.
Tadeusz Walewacz to artysta, którego talent muzyczny jest znany nie tylko w Łomży, ale także poza jej granicami. Jego twórczość jest hołdem złożonym miłości do jego żony Barbary. Występował kilka razy w programach telewizyjnych typu talent show, stał się też bohaterem internetu, w którym filmiki z jego piosenkami i sesjami modowymi żony mają wierną rzeszę fanów.
72-letni Walewacz po trzech wylewach, dwóch zawałach, doczekał się wczoraj występu w Hali Kultury w Łomży. Na koncercie "Historia Wielkiej Miłości" podzielił się z publicznością nie tylko swoją muzyką, ale także osobistymi historiami, które skrywają się za każdą z jego piosenek.
- W 2006 roku dostałem udaru i od tej pory nie mówiłem nic. Musiałem się uczyć wszystkiego. Poznałem drugą żonę, która jest nauczycielką, więc zacząłem ćwiczyć mowę - zwierza się nam artysta - Wszystkie utwory, które są i ich jest prawie 50, są napisane pod wpływem miłości do żony Barbary. Gdyby jej nie było, to ja bym ani śpiewał, ani nie mówił. I właśnie to śpiewam. Te wszystkie i wszystkie są przepełnione miłością - mówi w rozmowie z nami multiinstrumentalista Walewacz.