Policjanci z Zambrowa nie są już objęci nadzorem epidemiologicznym - wynika z informacji przekazanych nam przez nadkomisarza Tomasza Krupę z KWP w Białymstoku. Nadzór został wprowadzony po tym, gdy jeden z Litwinów biorących udział we wczorajszym wypadku poinformował, że wcześniej był w Niemczech, a teraz źle się czuje. Z wypowiedzi oficera prasowego podlaskiej policji wynika, że badania nie wykazały obecności koronawirusa.
Wszystko zaczęło się od wczorajszego wypadku na S8. Biorący udział w zdarzeniu kierowca busa poinformował funkcjonariuszy, że wcześniej był w Niemczech, a teraz źle się czuje. Ponieważ mogło to wskazywać, że Litwin ma objawy związane z zakażeniem koronawirusem, powiadomione zostały służby sanitarne. Funkcjonariusze, którzy mieli kontakt z mężczyzną, zostali skierowani do domów i objęci nadzorem epidemiologicznym. W rachubę wchodziła też dezynfekcja samochodu oraz miejsc, gdzie przebywał przewieziony do komendy mężczyzna.
Dzisiaj wiemy, że policjanci, którzy brali udział w tej akcji nie są już pod nadzorem epidemiologicznym.
- Ustały wszelkie przyczyny dla których ten nadzór miałby być kontynuowany. Sytuacja wróciła do normy - przekazuje nadkom. Tomasz Krupa z KWP w Białymstoku.
Z wypowiedzi oficera prasowego podlaskiej policji wynika, że badania nie wykazały obecności koronawirusa.
Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia wskazują, że w Polsce odnotowano już 25 przypadków zakażenia koronawirusem. Ani jeden przypadek nie został jednak odnotowany w województwie podlaskim.