Sala Urzędu Stanu Cywilnego to wciąż najpopularniejsze w Łomży miejsce zawierania małżeństw cywilnych. Poza jej obszar urzędnicy USC wychodzą niezwykle rzadko- w ciągu ostatnich kilku lat, ani razu. Sytuacja może zmienić się za dwa lata, kiedy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przeforsuje wprowadzenie zmian w procesie wydawania zgody na ślub w dowolnym miejscu.
Dziś, zgodnie z prawem, ceremonia ślubna musi odbywać się w miejscu godnym. Dlatego na udzielenie ślubu poza lokalem Urzędu Stanu Cywilnego, jego kierownicy decydują się rzadko. Głośnym echem w całym województwie odbił się więc ślub zawarty kilka dni temu na dachu Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku.
- Podczas ceremonii musi zostać zachowana powaga urzędu. Siedziba USC nie pozostawia co do tego wątpliwości- tłumaczy Marta Biedrzycka, kierownik USC w Łomży.
Okazuje się jednak, że parom pobierającym się w naszym mieście, restrykcyjne zasady nie przeszkadzają. W ciągu ostatnich kilku lat o zgodę na ślub poza salą urzędu występowano zaledwie kilka razy.
- To były sytuacje wyjątkowe, kiedy stan zdrowia jednego z małżonków nie pozwalał na stawienie się w urzędzie. Śluby były zawierane w szpitalu lub domu- podaje Marta Biedrzycka.
Niewykluczone jednak, że różnorodność miejsc prowadzenia ceremonii ślubnych zwiększy się po liberalizacji przepisów. Resort spraw wewnętrznych planuje, by od 2015 roku małżeństwa cywilne mogły być zawierane w plenerze czy w hotelu, a kierownicy USC trzymali się jasnych zasad przy wydawaniu pozwoleń. Ślub poza siedzibą urzędu ma być jednak znacznie droższy. Dziś kosztuje, podobnie jak ten w sali USC, 84 złote. Za dwa lata ma zdrożeć do ok. 600 złotych.
W ubiegłym roku łomżyński USC sporządził 479 aktów małżeństwa. W tym roku- do dziś- już 252.