Do 10 lat pozbawienia wolności grozi mieszkańcowi Łomży, który odpowie za kradzież paliwa z maszyny budowlanej. 28-latek uciekając zakopał się, a później wrócił i poprosił o pomoc w wyciągnięciu pojazdu.
Do kradzieży doszło na placu budowy drogi S61. Informowaliśmy o nim tutaj: Bezczelny złodziej na budowie trasy Via Baltica. Z rabowanym paliwem utknął w grząskiej ziemi! [FOTO]
Dziś policja ujawnia więcej informacji. Z komunikatu wynika, że w środę rano do dyżurnego łomżyńskiej komendy wpłynęło zgłoszenie o kradzieży paliwa. Sprawca uciekając samochodem miał zakopać się i... wrócić na miejsce przestępstwa.
Rano mężczyzna poprosił pracowników o pomoc w wyciągnięciu pojazdu. Zgodzili się, ale widząc zerwane zabezpieczenia z wlewu paliwa zawiadomili policjantów.
- Na miejscu policjanci ustalili, że 28-letni mieszkaniec Łomży pod osłoną nocy wszedł na plac budowy, zerwał zabezpieczenia wlewu paliwa w spychaczu i spuścił około 150 litrów oleju napędowego. Właściciel straty wycenił na około 1200 złotych - informuje łomżyńska policja. - Zatrzymany mężczyzna był cały w błocie i śmierdział paliwem. 28-latek próbował się tłumaczyć, że pomylił drogi dlatego znalazł się na tej budowie. W jego samochodzie policjanci znaleźli 3 puste kanistry i pełny 20 litrowy.
Mężczyzna spędził noc w policyjnym areszcie. Wczoraj usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności.
zdj. KMP w Łomży