Jest drobną szatynką. Elegancko ubrana, w nieodłącznych szpilkach, w których potrafi nawet wybrać się... na jogę. Patrząc na nią nikt nie pomyślałby, że ta filigranowa, zadbana kobieta potrafi przejść bosymi stopami po rozżarzonych węglach, rozbić dłonią betonowy blok, a grube strzały pękają jak zapałki pod naporem... jej szyi. Małgorzata Daniło- Gorlewicz nie tylko potrafi tego dokonać samodzielnie, ale i zainspirować uczestników swoich szkoleń, by odważyli się na to samo. - Tu nie chodzi o magię. Chodzi o motywację- przekonuje. Jej szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, wzmacniania motywacji i dążenia do celu dotarły już do Łomży.
- Przez lata byłam trybikiem maszyny. Praca od godz. 7.00 do 15.00, sztywne reguły, wszystko ujęte w zasady. Wewnętrznie buntowałam się przeciw temu bardzo, w praktyce przez lata nie zrobiłam z tym nic- opowiada trenerka, która kilkanaście lat życia spędziła na stanowisku menadżerskim w Poczcie Polskiej, zarządzając dwustuosobowym zespołem. - Marzyłam o porzuceniu etatu, ale stanowisko, związane z nim dobre wynagrodzenie... to wszystko trzymało- mówi.
Sprawy nie ułatwiał fakt, że przełożonym Małgorzaty był jej mąż, Romuald.
- Podwładnemu można zwrócić uwagę, żeby się nie spóźniał. Ale żonie? Z drugiej strony dyscyplinę trzeba zachowywać, żeby zespół pracowników nie odniósł wrażenia, że mam przywileje, bo jestem "dyrektorową"- mówi żartobliwie Małgorzata Daniło- Gorlewicz. - Dlatego obiecałam sobie, że wreszcie rzucę etat, a w chwili składania podania o zwolnienie, zatańczę przed szefem nago, na biurku. Słowa dotrzymałam- nie kryje zadowolenia.
Była menadżerka zdecydowała zacząć utrzymywać się ze swoich marzeń. Wieloletnie zainteresowanie rozwojem osobistym, rozwijaniem tzw. kompetencji miękkich, a przede wszystkim pomocą drugiemu człowiekowi, przekuła w firmę Metamorphosis Poland Akademia Rozwoju Umysłu i Biznesu.
Wciąż doskonaląc swój warsztat, rozpoczęła prowadzenie sesji caochingowych, szkoleń z zakresu motywacji, radzenia sobie ze stresem, zarządzania ludźmi, technik sprzedaży. Podjęła współpracę z Państwową Wyższą Szkołą Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży, gdzie wprowadziła autorski przedmiot: Zarządzanie sobą. Przez półtora roku przez jej kursy przewinęło się kilkaset osób.
- Czasem ktoś potrzebuje usłyszeć jedno zdanie, które okaże się ogromną pomocą w jego życiu. Inni potrzebują dłuższej pracy. W każdym z nas tkwi jednak ogromna moc, moc zmiany własnego życia na lepsze. Żaden coach nie zrobi tego za nas, wysiłek musimy podjąć sami. Ale warto znać kilka przydatnych wskazówek- uśmiecha się trenerka. - Jednym z moich "sekretów" szczęścia jest życie tu i teraz. Tylko w teraźniejszości możemy być szczęśliwi, z uwagą odbierając to, co przynosi każdy dzień. Przeszłość już minęła, przyszłość jest ułudą. To ogromny dramat dzisiejszego człowieka- życie od weekendu do weekendu, od wakacji do wakacji. W ten sposób nigdy nie żyjemy naprawdę- dzieli się swoimi przemyśleniami Małgorzata Daniło- Gorlewicz.
Z jej szkoleń korzystają więc nie tylko członkowie kadry kierowniczej sporych przedsiębiorstw, dążący jasno wytyczoną ścieżką awansu zawodowego, ale i ci, którzy po prostu chcą zmienić i poprawić swoje życie. Uczestnicy nie ograniczają celów, jakie sobie stawiają. To zwykle awans, polepszenie sytuacji materialnej, dobre relacje z bliską osobą, czasem naprawienie sytuacji rodzinnej lub kilka celów jednocześnie.
- Uszczegółowienie celu jest bardzo ważne i pomocne- nie ukrywa coach. - Na początku zwykle wykonujemy proste ćwiczenie. Proszę uczestnika, by rzucił mazakiem w dużą tarczę, którą przed nim trzymam. Czasem ludzie rzucają prosto w środek, czasem w bok, ale zawsze starają się trafić w planszę. Potem zabieram tarczę i powtarzam polecenie: "rzuć". Efekt? Dziewięć na dziesięć osób zaczyna się rozglądać po sali. Bo gdzie rzucić, jak nie ma celu...?- opowiada.
Jednodniowe szkolenia kończą się mocnym akcentem. Uczestnicy mogą przejść po rozżarzonych węglach (tzw. firewalking), potłuczonym szkle (glasswalking), złamać strzałę własną szyją (arrowsnaping), rozbić kilkucentymetrowy, betonowy blok dłonią czy wygiąć metalowe pręty zbrojeniowe szyją. Przed wyzwaniem staje średnio 80 proc. uczestników każdego szkolenia. Reklamacji do tej pory nie było. To jednak, jak podkreśla trenerka, nie jest "egzamin".
- To nie ja podejmuję decyzję. Mówię- jeśli jesteś pewien, że dasz radę, idź. Jeśli nie, zostań- karetka nam niepotrzebna- żartuje. - Uczestnicy zwykle jednak decydują się na ekstremalne przeżycie, bo to znak, że coś w ich życiu zaczyna się zmieniać. To nie magia, nie wyciszanie receptorów bólowych. To tylko odkrycie mocy, która tkwi w naszym umyśle, potęgi koncentracji. To naprawdę działa!
Szczegółowych danych o szkoleniach organizowanych w najbliższym czasie w Łomży można szukać na stronie www.metamorphosispoland.pl.