Łomża to miasto nie z tej ziemi. I nikt mi nie powie, że jest inaczej. Jedynie tu mają zamiar spadać satelity, wylatywać w kosmos wieże oraz powstawać obserwatoria astronomiczne. Dosłownie bujamy w obłokach. Ale złośliwi twierdzą, że Łomża to spadająca gwiazda wśród miast.
Zdarzenia ostatnich dni należy traktować z dużym dystansem i ponieść się wodzy fantazji. W każdym razie stwierdzeniem będącym na rzeczy można uznać, że jest tu jak w niebie. Są więc osoby chodzące z głową w chmurach. Mają kosmiczne idee. Co intrygujące, jedynie z pozoru nieprawdopodobne. Rodem z księżyca wydawał się pomysł stworzenia w wieży ciśnień obserwatorium astronomicznego. Minione wydarzenia rzucają na historię nowe światło.
Pocisk znaleziony w ubiegłym tygodniu przez budowlańców niedaleko wieży był podłożony. Głośno się o tym nie mówi, ale znajdował się w budżecie na rok 2013. W teczce o nazwie plan misji kosmicznej na lata 2013-2020. Nikt nie chciał wieży kupić, więc pod przykrywką obserwatorium prezydent planował stworzyć rakietę. Nie wypaliło. Bomba nie wzniosła obiektu na orbitę około ziemską. Ratusz dla kamuflażu niebawem ogłosi kolejny przetarg na sprzedaż nieruchomości. Specjalnie nieudany. Za jakiś czas jeszcze raz spróbuje ją wystrzelić.
Plan ma jeszcze inne założenia. Magistrat intensywnie pracuje nad koncepcją oderwania się od funduszy wojewódzkich. Ogromne uzależnienie od decyzji w Białymstoku jest frustrujące. Na szarpanie nerwów ma wpływ m.in. brak konkretnych deklaracji w sprawie obwodnicy. Władze miasta zamiast prosić o pieniądze, które są nierealne do pozyskania, wolą ściągnąć do Łomży drogę mleczną. Na pewno istnieje większe prawdopodobieństwo powodzenia. Tyczy się to również innych inwestycji. Na przykład bulwarów, gdzie mają zawitać promy. Oczywiście kosmiczne.
Obecnie pojawiają się doniesienia o ich lądowaniach raz na około 30 dni. Lądują w ostatnie środy każdego miesiąca. Z promów wysiadają osobniki zamieszkujące inne galaktyki. Mieszkańcy sądzą, iż wśród będących tam ludzi, przebywają też kosmici. A jeden z całą stanowczością. Najgłośniejszy, a zarazem najbardziej zielony. Przywędrował z Wenus, choć na pierwszy rzut oka pochodzi z czerwonej planety. Chodzą słuchy o sprowadzeniu przez przybysza satelity. Spadając miała zniszczyć ratusz. Znam nieoficjalny powód niepowodzenia misji. Satelita spaliła się w atmosferze sesji łomżyńskiej rady miejskiej. Spłonęła w ogniu bezsensownej dyskusji.
Jak widać, dotychczas żadne założenie nie doczekało się szczęśliwego finału. W mieście zjawiły się jedynie stacje telewizyjne. Zaprezentowały Łomżę jako gwiazdę w związku z satelitą. Niestety gwiazdę chwilową. Może za kilka lat świetlnych sytuacja ulegnie zmianie? Liczę na zaprezentowanie miasta z przyziemnej, aczkolwiek przyjaznej strony. Dlatego trzeba miastu i jego mieszkańcom życzyć mocnego stąpania po ziemi.
_ _ __ _ _ _ _ __ _ _ _ _ __ _ _ __ __ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _
Młody
Treści prezentowane w tej publikacji nie są oficjalnym stanowiskiem portalu MyLomza.pl, ani nie mogą być z nim utożsamiane. Całkowitą odpowiedzialność za treść ponosi autor (do wiadomości red.).