Ponad 3,8 mln złotych straty przyniosły już w tym roku baseny, stadion, lodowisko i łomżyński port. Najmniej opłacalne jest utrzymywanie stadionu, do rankingu zupełnie niezwracających się inwestycji dołączają nadnarwiańskie bulwary. Choć ludzi nie brakuje, koszty funkcjonowania obiektów są ogromne.
Do końca października Pływalnia nr 2 przy ul. Wyszyńskiego sprzedała ponad 82 tysiące biletów. Ceny, w zależności od pory dnia i rodzaju biletu, mogły wahać się od 4 do 12 złotych, ale każda osoba wchodząca na basen kosztowała pływalnię ponad 26 złotych. To rozłożone koszty prądu, środków czyszczących wodę, wypłaty dla zatrudnionych tam osób.
W ten sposób w ciągu dziesięciu miesięcy tego roku Pływalnia nr 2 wygenerowała straty na poziomie 1,7 mln złotych.
To jednak i tak nieźle, z wyliczeń księgowych Miejskiego Ośrodka Sporu i Rekreacji wynika bowiem, że w tym obiekcie stosunek kosztów do przychodów wyniósł 30 proc.
W przypadku stadionu miejskiego jest to zaledwie 7 proc. (tu dochód mocno popsuła zmiana planów Świadków Jehowy, którzy do tej pory raz w roku wynajmowali stadion, płacąc kilkadziesiąt tysięcy złotych).
Równie nieopłacalną inwestycją okazuje się Port Łomża. Bulwary od chwili uruchomienia do końca października kosztowały miasto ponad 165 tysięcy złotych. W tym samym czasie zarobiły niewiele ponad 19 tysięcy.
W sumie wszystkie działające w strukturach MOSiR-u obiekty sportowe wygenerowały już dług przekraczający 3,8 mln złotych. Funkcjonowanie całego ośrodka od początku roku pochłonęło już ponad 5,6 mln złotych przy zarobkach sięgających 1,4 mln.