Trzy tysiące złotych będzie musiał zapłacić kierowca, prawie drugie tyle- firma, dla której jeździ. Tak wysokie kary inspektorzy transportu drogowego nałożyli na zatrzymanego w Łomży kierowcę ciężarówki, który prowadził auto... choć tachograf rejestrował odpoczynek.
Zatrzymany Litwin przewoził ciężarówką towary z Włoch do swojego kraju rodzinnego. Skontrolowany w Łomży, miał sporo na sumieniu.
Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Białymstoku odkryli m.in., że choć kierowca prowadził ciężarówkę, tarcza tachografu rejestrowała wymagany odpoczynek. Do rejestratora podłączone było urządzenie pozwalające na ominięcie przepisów.
To nie koniec przewinień kierowcy.
- Stwierdzone zostało przekroczenie maksymalnego dziennego okresu prowadzenia pojazdu, skrócenie dziennego czasu odpoczynku, używanie wykresówki powyżej okresu na jaki jest przeznaczona- wyliczają inspektorzy.
Przejazd przez Łomżę okazał się mocno kosztowny. Kierowca otrzymał kilka mandatów na łączną kwotę trzech tysięcy złotych. Niewiele mniej- 2600 złotych- będzie musiał zapłacić przedsiębiorca, dla którego Litwin pracuje.