Chodzi o pożar, do którego doszło w nocy z soboty (5.03) na niedzielę (6.03). Ogień zniszczył wyposażenie, ubrania i pieniądze oszczędzane przez całe życie.
Akcja gaśnicza, rozpoczęta około północy, trwała 2 godziny. Ogień pojawił się w pokoju z kominkiem, obok którego stał sprzęt elektroniczny. W tym czasie w domu, na piętrze, spali właściciel nieruchomości i jego syn.
Pierwszy zadymienie zauważył pies, który znajdował się na parterze. Jednak ze względu na wiek nie był w stanie pobiec na górę i “osobiście” obudzić swoich opiekunów. Zaczął szczekać. Po chwili alarm podniósł także kot, który znajdował się w tym samym łóżku, w którym spali mężczyzna i jego 7-letni syn. Chłopiec zaczął kaszleć. I dopiero to wyrwało ze snu jego ojca, który wyniósł dziecko z domu i zadzwonił po pomoc.
O pożarze informowaliśmy tutaj: Łomża: pożar domu. "To syn mnie uratował"
W sieci pojawiła się zbiórka.
"Nigdy nie zapomnimy tej przerażającej dla nas nocy. W naszym domu kiedy już spaliśmy pojawił się ogień. Obudził mnie kaszel mojego siedmioletniego syna, który można by powiedzieć nas uratował… udało nam się opuścić budynek, ale nasze dziecko i ja trafiliśmy do szpitala z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla" - czytamy w opisie zbiórki.
Ojciec z synem opuścili szpital i są już razem. Niestety, pożar wiąże się z dużymi stratami materialnymi
"Ogień wyrządził wiele zniszczeń. Wyposażenie, ubrania i pieniądze oszczędzane przez całe życie, które były przechowywane w domu. Pozostaliśmy z niczym. Los zmusił nas do utworzenia zbiórki, abyśmy mogli zapewnić bezpieczny dom sobie i naszemu dziecku. Za każdą pomoc serdecznie dziękujemy!
Link do zbiórki znajduje się TUTAJ